w biegu…

Właśnie za chwilę wychodzę na pociąg, który powiezie mnie w góry. Od kilku już lat robię się dziwnie nerwowa jak nie uda mi się przynajmniej raz w roku wyjechać na dłużej i połazić, gdzieś tam po górach. Orkiestrowy wyjazd nad Morskie Oko nie liczy się jako taki i nawet widok tych skał wokół niczego nie zmienia. Aby było dobrze muszę iść i czuć te góry całą sobą, a nie tylko patrzeć z okna schroniska.
Tym razem powtórka z Beskidu Żywieckiego plus kawałek Orawy. Będzie Babia Góra i jakiś zamek po słowackiej stronie do obejrzenia, będzie wizyta w Krakowie z pominięciem Wawelu – swoją drogą wieść gminna niesie iż wybuch wulkanu i powódź to reakcja nieba na profanację jaką jest zafundowanie Marszałkowi Piłsudskiemu wątpliwej jakości towarzystwa.

Ciekawe kiedy dojdą kartki, które planuję wysłać, stawiam, że będzie to sporo po moim powrocie:))) rekord pobiła kartka wysłana do mnie z Berlina w zeszły piątek 21.05. – którą dostałam w poniedziałek 24.05 rano…nie ma to jak niemiecka solidność:)) a na kartce były pozdrowienia od szalonej ekipy fanów Rammsteina, którzy szykują desant na Trójmiasto.

będzie się działo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *