korespondencja wojenna

zawsze wydawało mi się, że studenci to taka jakby trochę inna rasa ludzi,
zwłaszcza studenci medycyny cieszyli się swego rodzaju poważaniem i opinią ludzi kulturalnych…
ostatnie kilka dni spowodowało zdecydowaną zmianę poglądów,
to co przyszli-niedoszli medycy wyprawiają woła o przysłowiową pomstę do nieba,
na chamskie odzywki przestajemy reagować,
zazwyczaj pokazuje się delikwentowi drzwi lub też nader dokłądnie sprawdza jego index…grzeczni robią się z miejsca.
próby przekupstwa lub nakłanianie do fałszowania danych też przerabiamy, podobnie jak inne próby nacisku – typu ja mam mamę dziennikarkę…

itd, itp…

ahh, no i ten chlew jaki po sobie towarzystwo zostawia na korytarzu – dokumentacja fotograficzna do wglądu.

inna rasa heh, taka upadła rasa, skarlała.

3 myśli w temacie “korespondencja wojenna

  1. wg mnie to nie jest juz pokolenie, które by się zachowywało grzecynie czy też choćby dopuszczalnie w stosunku do kogokolwiek. wiem, że wszyscy tak myślą o swoim pokoleniu, ale wydaje i się, że pokolenie moje (82) ewentualnie mojego brata (84) to jakies ostatnie normalne pokolenia. myślę, że ma to jakis związek z dorastaniem (mało było tego.. ale było) w epoce PRLu jeszcze, gdy nie wszystko było na zawołanie. wiem, że zdarzają się wyjątki wszędzie. ale one raczej potwierdzają regułę. dzisiejsi studenci to ludzie, którym nigdy niczego nie brakowało. więc czemu ma im brakowac czegoś, co można (albo i nie:) ) kupić u pani w dziekanacie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *