bo pełnym zdumienia wzrokiem wpatrują się w Awari szalejącą w kuchni
widok zaiste to jest niecodzienny jako,że rzadko można mnie zastać w tym przybytku kobiecości(tfuuu,tfuuuu)
zazwyczaj niczym tajfun,czy inne tornado przemykam łapiąc po drodze kubek z herbatą
tak,tak nie mam zbyt wielkiego pojęcia o gotowaniu i już raczej mieć nie będę,więc lojalnie ostrzegam,że wielbiciele pana Makłowicza powinni wybrać inny lokal niż kuchnię Awari.
etap gotowania jakoś pominięto w mojej edukacji jako przyszłej matki polki,
nauki prania,sprzątania i szycia też sobie jakoś nie przypominam
jedyne co dobrze pamiętam to obowiązek pilnowania całej bandy młodszego rodzeństwa i kuzynów na rodzinnych imprezach
aaaaa to było straszne – każdy smark chciał w inną stronę zawsze!!!
no i teraz zamiast umiejętności gotowania mam dobre układy ze stadem niezłych przystojniaków na jakich powyrastali kuzyni:)))
z kobiecego punku widzenia jest to stanowczy plus!
to tyle idę do tej kuchni,bo mi się obiad przypali
no i muszę jeszcze stos naczyń pozmywać
smacznego życzy Awari.
wiesz AWARI , tak sobie myślę, że gotowanie gotowaniem, olać bo jak masz trafić w serce faceta przez żołądek to i nożem możesz 😀
pozdrawiam Cię milutko z mojej nieczynnej dzisiaj kuchni bo mam totalnego lenia w dupie 😛 jop !!!
rączki mają to sobie robią :)))))
P.S.
jeszcze raz przepraszam za bład wynikły w Twojej
księdze gości … ale ja to taka kopytna jestem , zjechana trochę genetycznie ;-)))
w mojej edukacji też pominięto gotowanie…
a jak jestem głodna to sobie robię zupkę chinską 🙂
wpadłam i dzisiaj :))) z prośbą … chowaj noże głęboko do szuflady 😀 a serce czyjes oszczędzisz ;-)))
papaty
ze mnie też antytalent kulinarny :)))
Gotuje rzadko prawie wcale, ale jak już się zabiorę to podobno palce lizać ? zdaniem tych, którzy mieli okazje degustacji
Kiedyś przeczytałam książkę kucharska.
Z nudów :-)))
No, ja mimo wszystko wierzę, żeś nie do końca taka zła w tym gotowaniu (nadzieja matką..?;P)
I podziękować chciałam za wieczór, za herbaciarnię, za wspaniałe towarzystwo. 🙂 Miło, miło. Gdy kolejnym razem odwiedzę trójmiasto – nie będzie ucieczki!:P cmok.
ja lubie kuchnie i dzialanie w niej tylko od momentu jedzenia. Sprzatanie i zmywanie to nie dla mnie!
To tak jak ja.
Już nawet wolę zmywać niż gotować coś więcej niż wodę na herbatę 😉
nie cierpię gotować, stąd mój podziw wielki dla rozkoszujących się tą czynnością! 🙂
pozdrawiam