…z głębin studni samotności…

napisałam wczoraj do kogoś cały stos smsów,
napisałam i co? ano nic…lub prawie nic…
a mnie było wtedy cholernie źle i bardzo chciałam dostać jakiegoś smsa,chciałam do cholery ,żeby ktoś mi powiedział wyluzuj…jutro będzie gorzej…

i wcale nie chodzi o to,że mam serdecznie dość wszystkiego,jestem zmęczona i zniechęcona – zawsze mogę to zwalić na pracę i paskudną sytuację w domu…jak to dobrze,że wreszcie urlop.
odpocznę od pracy,a dom no cóż inni miewają gorzej…

chodzi poprostu o to,że w chwilach kiedy jest nam źle zwracamy się do tych,którym ufamy – dobrze jest mieć takie osoby,bardzo dobrze…tylko dlaczego tak boli,gdy nie ma tej reakcji zwrotnej?jakiegoś czegoś co zwróci myśli w drugą stronę?

dobrze jest mieć wtedy w domu małe puszyste stworki,które swoim mruczeniem przywołają sen…wreszcie i już nie będzie źle.

wiem narzekam…jutro będzie gorzej.

20 myśli w temacie “…z głębin studni samotności…

  1. wiem o co Ci chodzi 🙂 wiem.
    tak jest czasami, tzn. niektórzy mają czasami, a ja mam zawsze chyba? nie zawsze, bo smsuję sobie i lisuję 😉

  2. znam skądś ten kawałek o smsach… boli… czasem jest tak, że rozmawiam z kimś, komu ufam, mówię, co mnie boli, ale nie doczekuję się reakcji… ok, to miło, że ktoś słucha, ale naprawdę czasem chciałabym usłyszeć choćby głupie „nie przejmuj się…”…

  3. okazało się,że strona z której wysyłałam te kartki ma jakieś problemy i nie przechodzą do adresatów.wczoraj napisałam ponownie z innej strony:))).

  4. Trzeba było napisać do mnie ;>
    ja też pisałam smsy ale nie w tą stronę co trzeba 😉

    czasem trzeba wyluzować i odrzucić komórkę daleko w kąt zanim narobi się głupot 😉
    hi.. mówię o sobie 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.