tjaaaaa,
jak ja uwielbiam i kocham wręcz taką taktykę,gdy ktoś z czymś totalnie nawala i nie ma w sobie tyle prywatnej odwagi,by się przyznać do błędu.
najlepiej milczeć i ignorować osobę,która coś pożyczyła i jest zmuszona się upominać o swoje,
najlepiej nie odpowiedać na smsy,nie odpowiadać na rozmaite próby kontaktu…
poprostu milczeć?!
tylko,czy to jest dobra taktyka?
w ten sposób traci się zaufanie znajomych i w dalszej konsekwencji znajomych.
dlaczego o tym piszę?dlatego,że właśnie próbuję odzyskać ulubione filmy od brata znajomej…
taa, znam to, znam to. wiele rzeczy tak stracilam i nauczylam sie mowic „nie” !
pozdrawiam 🙂
…a moj chlopak sie dziwi,ze ja nie lubie sie dzielic swoimi rzeczami i pozyczac?!?!..najgorsze,jak pozyczona rzecz otrzyma sie w stanie”zniszczonym”… ;/
a ja zawsze upominam się o swoje kiedy już przeginają, żartując, daję do zrozumienia tym osobom
, że … NIE DAM IM TEGO NA WŁASNOŚĆ !!! hehe
tacy ludzie,
dobry zwyczaj nie pożyczaj 🙂
Chcesz się pozbyć znajomych? Pożycz im coś wartościowego 🙁 Od czasów jaskiniowców się sprawdza!
Lepiej mówić – niż
przeciwko sobie milczeć.
A właśnie, że najlepiej nie milczeć, tylko powiedzieć sobie nwzajem o wszystkim co jest „nie tak” i „nie to”…. Jak na razei obserwuję dobre i złe skutki tej taktyki. JAk podsumuję…. To się odezwę. O ile przeżyję tąwojnę…
ja pożyczyłam kasę
do tej pory nie mogę jej odzyskać..
to już chyba z 2lata..
też nie lubię takich sytuacji.
Pamietam jak pozyczylam od anayami cd „go go dools”. Wylalo mi sie 3 litry wywolywacza do zdjec i plyta plywala, potem mi bylo wstyd ale chyba jakos to rozwiazalysmy co? Czy ja Ci ta okladke pomarszczona w ogole oddalam? 🙂
Buzka!
a więc Szarooka i ayanami to kumpele:)),hehe fajna wiadomość.
jest jedno wytłumaczenie: wstyd, moze zbyt wielki żeby się skonfrontować, jeśli naprawde to gdzieś posiał.
przeprszam w jego imieniu, bo nawet nie raczył sie tu wypowiedzieć.
nie oddalas okladki :/ ..ale mozesz,a nawet musisz to nadrobic,jak wrocisz :]
witaj Awari. Nie gadajcie na Wojtka ponieważ ja miałam te filmy. A to mi wyleciało z głowy. I zrob coś z Lenn bo pada jej na głowe. o nie jest jej sprawa. Przetłumacz jej, ze ma sie zamknac, bo ja mam jej juz serdecznie dość!!! Ona tego nie rozumie dlatego do ciebie pisze. Pozdarwiam i przepraszam za te filmy.
a nie mogl sam tego napisac? paluszki ma zdrowe? czy dalej sie wstydzi? i ty za niego musisz pisac?
nawet nie raczyl przeprosic – i za ciebie rowniez, bo to on poreczyl za te plyty. jesli jednak on sie nie poczuwa, to ktos w jego imieniu musi to zrobic, ktos, o kim tez bylo w notce („brat znajomej”), bo widocznie jest zbyt wielkim tchorzem zeby sie skonfrontowac z Awari, nawet na blogu czy przez smsa.
–>Lenn: Odpi**rdol sie odemnie raz na zawsze. Mam wlasny jezyk i umiem sie nim poslugiwac. Pozatym pisalem Awari wiele razy na gg, przepraszalem. A ty anka wszedzie musisz wcisnac ten swoj wscibski konol i kazdemu trujesz dupe i podjudzasz innych do agresji. Mowilem ci juz. DAJ SOBIE SPOKOJ I ZAJMIJ SIE SWOIM IGNASIEM!! Ojemnie sie odczep!
Co do ostatniej twojej wypowiedzi, widze, ze jestes za glupia na to, zeby sie skumac, ze poprostu tutaj nie zagladalem juz od dluzszego czasu!! Nie chce pisac przeklenstw do ciebie, pomimo faktu, ze we mnie sie gotuje, nazywanie m nie tchurzem itd – to bylo przegiecie. ODWAL SIE ODEMNIE RAZ NA ZAWSZE, ale stanie sie cos, czego bys sobie nie zyczyla. Wiesz ze moge sporo pogorszyc twoj wizerunek wsrod znajomych, nie chcesz tego? TO SIE ODWAL OD MOJEJ OSOBY I OD PAULINY!!! ZOSTAW NAS W SPOKOJU.
–> Awari: Nie odpisalem ci tutaj, poniewaz nie zagladalem tu od kilku dni. Kiszczak juz ma te plyty w stanie nienaruszonym, przepraszam za zwłoke i za moja rozbrykana siostre. Nie wie kiedy sie zamknac. 3maj sie i jeszcze raz sorki.
proszę,bardzo proszę tu się nie kłócić.
Wojtek dzięki za info przez gg – oboje wiemy ,że dotarły – notka powstała nieco wcześniej.
Wiesz ze moge sporo pogorszyc twoj wizerunek wsrod znajomych, nie chcesz tego?
a pogarszaj sobie, mi to wisi kilem kitu, i tak wszyscy wiedza, ze nie moga w twojej obecnosci zaprotestowac, bo ich nazwiesz idiotami, wiec kaurat to, co beda mowico mnie w TWOJEJ obecbnosci, naprawde niewiele mnie obchodzi. tak jak TWOI znajomi.
pisalam o tym, co bylo w notce, nie o tym, co sie dzialo w realnym czasie. a w notce bylo, zes coz zbroil i ze nie chcesz sie przyznac, nie odzywasz sie. typowe.
Awari, jesli uznasz za stosowne wykasowac ten komentarz, tak jak i moj poprzedni, to prosze cie bardzo, wykasuj tez i inne, w odroznieniu od moich – chamskie.
nie fajnie! wleć jej i tyle. Skoro ona honoru nie ma to może go mieć na wysokości bardzo ujemniej!
nie wykasowałam żadnych komentarzy Lennonko,wasze rodzinne kłótnie uważam poprostu za idiotyczne i żenujące,
nie muszę niczego kasować,sami z wielkim talentem sobie psujecie opinię,nikt nie musi się do tego dołączać.
ja tylko proszę,aby się to nie odbywało na moim blogu.
nie, najlepiej, żeby to wszystko się odbywało za plecami, jak dotychczas. tyle, że kiedyś brudy prało się po cichu, żółć wylewało, obgadując każdy każdego (co zapewne i teraz ma miejsce), a teraz doszło jeszcze forum publiczne. tylko taka jest różnica. a co do notki to po co ona w takim razie? skoro takie rzeczy najlepiej załatwiac „we własnym gronie”?
widzisz, pewnych spraw nie można załatwić nigdzie indziej.
i zwróc uwagę, że napisałam spokojny komentarz, a potem wszyscy nagle zaczęli bronić bidnego dv, łącznie z Tobą – ok, jeśli to jakaś wasza taktyka, to ja się nie wtrącam, faktycznie.
a do kogo to i o czym, bo jakieś chaotyczne?
każdy ma to na co zasługuje,
ty masz swego brata i jego dziewczynę,
my czyli znajomi was obojga musimy regularnie znosić kłótnie między rodzeństwem i to jest dopiero wesołe,ponieważ w swoim zacietrzewieniu walicie zazwyczaj na oślep używając wszelkich możliwych sposobów,aby urazić drugą stronę.
ciekawe na czyim blogu rozegra się następny akt.
powiedzcie kiedy to zacznę robić rezerwacje i bilety zacznę na ten cyrk sprzedawać.
wiesz jakbyś nioe zauważyła to ja też mam rodzeństwo i jakoś nie potrzebujemy publiczności internetowej,aby prać rodzinne brudy.wy natomiast z upodobaniem uprawiacie twn sport i zaczyna się to robić monotonne.
…zachowujecie się jak psy, nie myślicie tylko reagujecie. Reagujecie ostro ponieważ wydaje się wam, że musicie zachować twarz przed milczącym ,obserwującym was tłumem. To debilizm. Kto was zna, ten wie jak jest, kto was nie zna ma was w dupie, lub oceniając was po treści tego co piszecie uznaje was za jakiś oszołomów.Do tego zaczynacie przekraczać granice chamstwa i szeroko pojętego dobrego smaku. Chcecie nawzajem smarować się gównem to znajdżcie sobie jakieś forum na poziomie waszych dresiarskich dyskusji.Piszę to bo zaczynacie mnie męczyć, co gorsza zaczynacie mnie też irytować. A co się dzieje gdy jestem zirytowany wiadomo, robię słowem straszne rzeczy. Więc z przyjażni i szacunku dla znajomych oraz własnego bezpieczeństwa drzyjcie koty gdzie indziej…
po pierwsze, Awari, JA nie uzywam, jak to okreslilas, „wszelkich możliwych sposobów,aby urazić drugą stronę”. nie „walę również na oślep”. zgadza sie tyle tylko, ze jestem zacietrzewiona. ale to nie wynika z niczego. napisalam o Wojtku do ciebie to, co napisalam, bo sama w notce pisalas cos na temat milczenia, ja rowniez tam bylam posrednio wymieniona. skoro Wojtek sie nie odzywal, to ja sie odezwalam, jako jego siostra i osoba wymieniona w notce, poczulam sie do tego niejako przez to wymienienie zobowiazana. moze przesadzilam z zalami za nigo, ale ktos tu musial przeprisc,nie? bo on do tej pory tego nie zrobil, przynajmniej ci, ktorzy czytali twojego bloga nic o tym nie wiedzieli, dopiero, jak juz zrobilam z siebie idiotke, piszac komenta, ty piszesz do W., jakby nigdy nic, do starego kumpla, do ktorego, przypominam, na zawsze stracilas zaufanie – ze nic sie nie stalo, ze wyscie juz to sobie wyjasnili. taaa. a notka wywieszona, ludzie komentuja. bo nic o tym nie wiedza. i ja nie wiedzialam, a wszyscy do mnie maja pretensje – o co? o to, ze wam w Gada nie zagladam, ze nie jestem wszechwiedzaca?
poza tym zle ci wychodzi udawanie „cynicznego” rozbawienia. nie pasuje to do ciebie i nigdy nie pasowalo.
oprocz tego nie obchodzi mnie za bardzo, czemu ty sie nie klocisz ze swoim rodzenstwem przy pomocy internetu – ale moze pewnymi wskazowkami moga byc dla ciebie fakty nastepujace: a) oni nie mieszkaja daleko od ciebie raczej, b) nie maja blogow c) nie obchodza ich blogi innych – tak sobie mysle, ze to moze to. moze natomiast uwazasz, ze to, co piszesz o swojej rodzinie na swoim blogu, nie jest praniem brudow… tylko, ze za pomoca tego kazdy zainteresowany i niezainteresowany wie, jaka masz sytuacje w domu. roznica jest tylko taka, ze ten potencjalnie zainteresowany, choc jest zainteresowany, nie skomentuje tego w sposob niepaujacy tobie. wiesz czemu? bo ja tez bym mogla to wszystko, co sie dzieje, przedstawic na swoim blogu i gdziekolwiek indziej z pozycji ofiary – i kazdy by mi wspolczul. tobie tez kazdy w takiej sytuacji wspolczuje – nie ma bata. a gdyby ktos napisal inaczej niz reszta?… wywalilabys niepasujacy do reszty wpis?
chcialabym zwrocic ci jeszcze uwage na to, ze nie moge na twoim, dv i w. blogu NIC napisac, co nie zagadzaloby sie z waszymi pogladami, zeby od razu wojny nie bylo. moge to pisac tak neutralnie jak moge, ale i tak sie czepicie (patrz awantura na blogu w. o to, ze osmielilam jej sie zwrocic uwage na to, ze cudze teksty sie podpisuje). i to, jak tu w. i dv., w najgorszym tonie. zwroc uwage na to, co nastapilo tu po moim normalnym komencie. wszyscy z pyskiem. jestescie przewrazliwieni na swoim punkcie.nie macie za gorsz cienia dystansu wobec samych siebie. tak latwo jest was obrazic, urazic, dotknac, zaniepokoic, tak bardzo, ze najmniejsza rzecz wzbudza podejrzenia na temat tego, czy się z was przypadkiem nie smieja. pisze rozne rzeczy do roznych znajomych, ale TYLKO WY reagujecie na to, co wam nie pasuje w ten sposob, ze w koncu wychodzi z tego pieklo. ja juz wyciagnelam z tego wnioski. wy jeszcze nie. a wnioski sa takie, ze najlepiej wogole nie ehcodzic na wasze blogi, bo jeszcze,nie daj Boze, cos napisze, a wy sobie, nie daj Boze, cos pomyslicie. i potem z tego, nie daj Boze, wyniknie takie samo gowno jak tu. wiec moje wnioski sa takie: nie czytam waszych blogow, bo mnie to za duzo nerwow kosztuje. nie pamietam zreszta hasla, ktorym je zablokowalam u siebie, wiec tym latwiej. adieu.
prawie wszystko sie zgadza, Kiszczuś. tylko jedna taka uwaga. mam dokladnie gdzieś, co o mnie myślą szeroko pojęci znajomi czy maja mnie w dupie, czy uznaja za oszoloma – ich sprawa. a wyjątek wśród bliższych stanowią trzy osoby: Artur, Ty i dv. i tylko te. nie moge uogolnic, ze mnie znaja, bo dv to osobna sprawa jest, poza tym facet nie ma dystansu do tego, co do niego pisze (patrz ostatni akapit do Awari). a „prawie”, poza ktorym wg mnie Twoj opis sie zgadza – to to, ze poziom dresiarski wprowadza kto inny, nie ja (napisales, ze „my”). porownaj moje i tych, co na mnie najezdzaja wypowiedzi, zadaj sobie ten trud. zauwazysz znaczna roznice w slownictwie (opisujacym osoby), stylu i sposobie konstruowania wypowiedzi. ja przede wszystkim staram sie wyjasniac, zawsze to powtarzam. nie kloce sie, tylko wyjasniam, co mialam na mysli. wciaz i wciaz, jesli ktos zle mnie zrozumie. nie uzywam chamskich okreslen. staram sie wyrazac jasno, co zajmuje mi troche miejsca (i juz nie czytaja, bo za dlugie, znasz to z autopsji – w. na Twoim blogu)). natomiast po moim pierwszym niewłazodupnym komentarzu zaczyna sie jatka, bo momentalnie wlacza sie przewrazliwienie blogujacych. to, od czego sie cala rzecz zaczyna – moja wypowiedz – to krotka wypowiedz na dany temat, bez slownictwa obrazajaego kogokolwiek, bez takiego rowniez zamiaru. potem nastepuje seria komentarzy z mnostwem wykrzyknikow (celuje w tym glownie wot.), sugerujaca mi trzymanie sie z daleka, nieczepianie sie i ogolne „JAK SMIALAS SIE NIE ZGODZIC”. to ja nazywam dresiarstwem. nie ja zanizam poziom dyskusji – moze potem, kiedy juz tez sie gownem co lata w powietrzu, usmaruje. mozna dyskutowac na poziomie, ale nie z ludzmi, ktorzy w kazdym slowie widza najazd na ich swieta czesc i dobre mniemanie o sobie. dv na przyklad nie rozroznia (sam mi o tym powiedzial wyraznie, pytalam kilka razy) opinii o swoim zachowaniu od opinii o sobie samym. jak w takich warunkach mozna rozmawiac?
i tyle. to jest gorzko pisana wypowiedz, bo coraz bardziej widze to, o czym mi kiedys w kuchni w moim starym domu mowiles. wtedy to poczytywalam za pewnego rodzaju komplement. tyle, ze to jest przeklenstwo. przez ludzi, ktorzy nie sa w stanie cie zrozumiec, obrzucany jestes gownem, a co gorsza, odrzucasz to gowno dalej. co, otrzepac sie? moze Ty umiesz. ale ja walcze, bo to jest moja wada, bo nie umiem zrozumiec, ze oni nie zrozumieja i tak, bo wierze w czlowieka – jako glupia glupia optymistka. nawet teraz wierze, ze kiedys dv, ogladajac nasze stare juz wtedy wypowiedzi, stwierdzi – ale ja bylem glupi. Ty tez dobrze wiesz, ze musi to stwierdzic. moze nie na glos, moze nie przeprosi nikogo. ale tak bedzie. a ja tymczasem sobie juz teraz wyrzucam, ze dalam sie w to znowu wciagnac. juz ich nie bede meczyc, pisalam Awari.
winny się tłumaczy.
ja lubię jasne sytuacje, nie cierpię ściemniania i robienia uników – nie cierpię tchórzostwa i nie cierpię gdy ktoś nie umie się przyznać do błędu.