Dziś walkę z prozą życia zaplanowano, rozpoczęło ją nieprzyzwoicie wczesne ( jak na sobotni poranek) zerwanie się o 10tej z łóżka…zazwyczaj zwłoki Panią z Dziekanatu ( pewnych kręgach zwane) dają się zwlec gdzieś tak w okolicach 11tej, potem kąpiel i czas odrabiać zaległości.
Po przełknięciu śniadanka ruszyłam o zgrozo do centrum handlowego, dlaczego tam? tylko i wyłącznie w celu odwiedzenia sklepu ze sprzętem turystycznym. kiedyś w końcu trzeba podjąć było bohaterską walkę z biurokracją i złożyć reklamację kijków trekkingowych, które odmówiły współpracy na szlaku. skomponowałam z Bartkiem przepiękny opis zdarzenia w oparciu o katalog sprzętu i bełkot prawniczy ze strony Federacji Konsumentów. Po prawdzie on to zrobił, ja byłam nieco nieprzytomna , gdy o tym rozmawialismy na gg.
Przy okazji okazało się, że można pojechać i wrócić z Auchana w niecałą godzinę. A pojechałam w godzinach największego natężenia ruchu drogowego.
Dzień wypełniły takie kwiatki jak sprzątanie klatki schodowej dzielone na etapy: zamiatanie – kot mi dzielnie pomagał, mycie podłogi – kot zwiał, boi się mopa:)), pastowanie – kot spał w mieszkaniu. Gdzieś tam zmieściła się wizyta w sklepie zoologicznym – hobby kosztuje – tym razem 38zł na nową pokrywę do akwarium. Nie ma to jak kompletna renowacja, nie została mi ani jedna rybka sprzed katastrofy.
No i nie udało mi się w tym wszystkim nawet pomyśleć o wyjeździe na jakąkolwiek imprezę gdziekolwiek, gdyż dopadła mnie taka kobieca dolegliwość i sprowadziła do parteru.
Aktualnie dogorywam pisząc zalegle maile i inne takie.

taki trochę prozaicznie inny kotek
kuruj się tam 🙂
Co do kobiecej dolegliwości — to współczuje ale nie zostawiaj więcej znaków w toalecie bo to obrzydliwe!za każdym razem ktoś po tobie musi sprzątać a to nie ładnie… może teraz do ciebie dotrze, że każdy to widzi.. bo inaczej się z tobą nie da..