time has come

jak powiedziała właśnie Galadriela w oglądanym po raz kolejny Powrocie Króla…Sauron pokonany, Gondor ma króla…

zdecydowanie niewyspana czekam na właściciela pilnowanego mieszkania,
który gdzieś w samolocie znad zielonej wyspy wraca, znajomi i sąsiedzi
już zapowiedzieli się na opowieści irlandzkie przy napojach rozmaitych,
nawiasem mówiąc barek jest tu nieźle zaopatrzony:)))
widać nie ma we mnie nawyku picia do lustra, gdyż zapasy pozostały
nienaruszone…wasza strata – tak, to było do pewnego Pułkownika K. i
Dana Cieniem zwanego.

Nawet tu na odległych rubieżach miasta spotkałam kogoś z mego miejsca
pracy, rozmowa toczyła się wartko do chwili, gdy naturalną rzeczy
koleją pojawił się temat pracy. Atmosfera przez moment zaiskrzyła, a
potem po zgodnym wzruszeniu ramion dano na luz i temat przepadł w masie
ciekawszych. Z obowiązku powinnam nadmienić, że pierwsi studenci
anglojęzyczni opuścili uczelnie. Dyplomatorium odbyło się 13 czerwca w
piątek i o dziwo bez większych wpadek i problemów.

Zaraz pójdę na balkon podziwiać kolejny z serii niesamowitych zachodów
słońca. Nie wiem, czy Bartek zdaje sobie sprawę jakim jest farciarzem
mając miejscówki na takie widoki. Siedzieć na balkonie i wpatrywać się
w mieszaninę kolorów na zachodzie, w zachwycie złapać ostatni promień
słońca przed snem… i już można rozumieć dlaczego tak chętnie się
zgłaszam do pilnowania tego lokalu mimo położenia na drugim końcu
miasta:))

czas na spektakl w teatrze kolorów
bilety wyprzedane
miejsca zajęte
zaczynamy

akt złota z zółcią pomieszanego
przechodzi w pomarańcz
coraz ciemniejszy
czerwień, purpura…

p.s taki długo potem dodany,
i nie znoszę pisać czegokolwiek na laptopach
nie, nie i jeszcze raz nie.

7 myśli w temacie “time has come

  1. To ciekawe z tym dyplomatorium.. że niby wpadek nie było !!!! to była jedna wielka ściema!!!! i niewypał i prowizorka!!!! i tylko dzięki Tobie :))

  2. wiesz moja droga tak się składa,że to nie ja się tym zajmowałam, więc twoje złośliwości nie trafiły pod właściwy adres.

  3. Skoro nie ty się tym zajmowałaś to czemu takie informacje jak dyplomatorium wypływają na publicznym blogu z ust kogoś kto nie ma z tym nic do czynienia.. dziwne prawda ..
    Wypowiadaj sie na tematy dotyczą ce tylko i wyłącznie ciebie, które nie będą miały związku z twoim życiem zawodowym oraz nie mają związku z życiem zawodowym twoich koleżanek z pracy, które masz zwyczaj obrażać w tym swoim zmyślonym, wirtualnym świecie…

  4. „Wypowiadaj sie na tematy dotyczą ce tylko i wyłącznie ciebie, które nie będą miały związku z twoim życiem zawodowym oraz nie mają związku z życiem zawodowym twoich koleżanek z pracy…” – ciekawa wypowiedź w kontekście Twojego poprzedniego komentarza, Pochłaniaczu. Ponadto zapomniałeś dodać „proszę”. Awari nie jest do niczego zobligowana, konstytucja gwarantuje wolność słowa.

  5. Stworku.. zgadzam się z Tobą w 100% są jednak pewne delikatne granice, które w swoim mało subtelnym zachowaniu.. mówię tu tylko i wyłącznie o środowisku zawodowym…nasza bohaterka dawno już przekroczyła. Całą resztę pozostawiam bez komentarza bo to akurat nie moja sprawa. Trzeba sie liczyć z konsekwencjami swoich zachowań. Skoro nie trafiają delikatne próby wytłumaczenia dziewczynie, że brzydko się zachowuje to tylko świadczy o niej.. przykre ale prawdziwe.

  6. A ja mówię o blogu. Awari ma prawo wyrażać swoje opinie, ok, Ty masz również prawo pyszczyć w komentarzach a ona ma prawo te komentarze wyrzucić lub zahasłować bloga.
    Ponadto, na litość [istoty wyższej dowolnego wyboru]. Czy obowiązuje przysięga milczenia odnośnie dyplomatoriów? Czy wyrażanie opinii o pracy i przyrównanie koleżanki z pracy do puchatego zwierzątka podlega pod paragraf? (I co na to obrońcy praw zwierząt)? W takim razie wytocz proces 90% blogosfery.

  7. Życie zweryfikuje i to niedługo postępowanie Awari.. blog jest anonimowy dopóki nie wychodzą szczegóły tj. nazwa miejsca pracy.
    Wszystkich pracowników obowiązuje Ustawa o Ochronie Danych Osobowych, Statut, Regulamin, Kodeks Etyki Zawodowej.
    Prawo do wypowiedzi na forum publicznym w taki.. czy inny sposób posiadają tylko Władze Uczelni oraz jej Rzecznik Prasowy.
    Fakt .. nie fikcja.. i tyle.. ponieważ nie ma to już nic wspólnego z pyskówkami … tudzież antypatią jaką czuję do autorki tego bloga…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.