polopirynka story

zaczyna się niewinnie jak zresztą wszystko,
potem powoli przestaje być miło,
głowa zaczyna boleć coraz bardziej,
dołączają się kolejno wszystkie rozkoszne objawy
i
już wiem,
tak,tak to znowu migrena
ta wredna i paskudna migrena
a ja znowu nie doszłam do apteki i nie kupiłam polopirynki,
kiedyś to zrobię
zapewne i napewno kupię te proszki
obiecuję to sobie regularnie
i jak tylko ból minie
zapominam o obietnicy.

a migreny miewam straszliwe,
przez kilka godzin nie nadaję się do użytku publicznego,
zielenieję na twarzy i stanowię doskonały marteriał na gwiazdę horroru klasy d…

tak,kiedyś kupię polopirynkę…

16 myśli w temacie “polopirynka story

  1. współczuję 🙁
    moja córcia przechodzi takie koszmary, czsami jestem bezradna jak dupa , jak jej ulżyć 🙁
    jest pod stałą opieką neurologa, bierze teraz nowy lek w tym kierunku .. mamy doskonałą neurolog, u której córcia jest prywatnie pod opieką … ma przy Długiej pryw. gabinet (może wiesz?)… polecam ją , jest dobra :)))
    życzę wytrwałości i pokonania jeb…. bólu !!!
    :***

  2. Z lekami, ale i z zapałkami na przykład, jest tak, że kupić je można tylko przy największej potrzebie. Nigdy tak 'przy okazji’. Przy ogromnie codziennych zakupów, zawsze zapomnę o takich drobiazgach 🙂

  3. hmmm no tak powiem jedno – współczuje-ja miewam straszne napadowe bóle głowy ale to jeszcze nie migrena choć ponoć jeszcze może mi się przypałętać-ale to nic przyjemnego-a co do twojej migreny to nie wiem czy juz wyprobowałaś ale najlepiej i właściwie jedynie słusznie działają środki, które weźmie się tuż przy pierwszym zwiastunie choroby bo później z tym działaniem medykamentów bywa różnie-nio i tak po fachu mogę ci zaproponować masaż ale hmmm tak na odległość to chyba tego nie przeskoczymy-pozdrawiam serdecznie

  4. Gratuluje „mocnego postanowienia poprawy” i wzięcia sie w garść!
    Myśle, ze pod tym względem jesteśmy do siebie podobne – ja też kupuje dopiero wtedy leki na bóle zatok(choruje od 2 lat na atakowe zapalenie zatok) kiedy juz praktycznie nie moge sie ruszyć z łóżka i o schylaniu też nie ma mowy(a apteka tez jest niedaleko i około 4 razy codziennie koło niej kursuje)A moze to nie tylko nasze podobieństwo…moze po prostu wszyscy tak robią…może to choroba społeczna albo coś takiego…?

  5. W wigilię bożego narodzenia napadła mnie migrena, więc stwierdziłam, że kieliszeczek wina do kolacji na pewno mi nie zasszkodzi. W końcu to dla poprawy sprawy! No a potem był i kieliszeczek drugi, bo głowa nadal bolała… itd… itp.. itd… itp! Taaa… może głowa mnie na pasterce i nadal bolała, ale nie pamiętam, bo chyba się tym winem opiłam… Ale jedna korzyść z tego byłą! Śpiewałąm na całe gardło!!! JAk jeszcze nigdy na pasterce nie śpiewał chyba nikt!!! Pozdrawiam. Niestety wiem co to migrena i łączę się z Tobą w bólu…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.