W drodze z pracy do domu przez park…pełen słońca i kolorów….
niby to samo miejsce, a jednak inne….. leniwy spacerek…
wieczorem nerwowe odliczanie minut na połączenie z Brazylią…..i poszło…międzynarodowe spotkanie w wirtualnym pokoju….rozmowa o sporcie, wolontariacie….grupowe zadanie – wymyślcie hasło promujące olimpiadę w Rio….któego teraz niestety już nie pamiętam…wcześniej w tygodniu All about freedom festival w ECS. różne filmy, mniej lub bardziej ciekawe….
i wreszcie weekend…..może się wyśpię…ale trzeba pisać kolejne prace na studia…być poważną studentką w uczelni, której studenci stali się wrogiem publicznym całej dzielnicy wprowadzając chaos parkingowy…strach się bać kolejnych weekendowych zjazdów. ..
spać…spać…spać….
a na deser taki prezent….Awari błogo uśmiechnięta słucha i słucha….
dobranoc.

