ten mój „przyjaciel”…wie lepiej co chciałam powiedzieć i co powiedziałam…wie lepiej jak to innym powiedzieć…wie lepiej co myślę,czuję i do cholery sądzi,że mnie to bawi!!!
ulubionym sportem mojego „przyjaciela” jest docinanie mi na tematy rozmaite głównie związane z moim byłym facetem jak również przedstawianie własnych wersji moich wypowiedzi na dowolny temat.
taaaa,to może i bywa zabawne,ale do czasu.
special 4 Kiszczak
A może on ma jakiś problem co do tego byłego faceta?
a jak sądzisz?bo ja straciłam już rachubę?
zajebiste:D
yyyy…to miało byc do notki o Szekspirze:)
oj idiotka ze mnie:D
Przeżyłam to samo wczoraj, a właściwie nie ja, tylko moja przyjaciółka.
Hmmm… „Boże chroń mnie od przyjaciół, z wrogami sam sobie poradzę” 🙂
wspolczuje…
Żółć was zeżre, słowo daje…
Obydwoje, jestem pewna…
Ehhh…dzieci…
to nie jest 'przyjaciel’…
Znam kogos takiego co to on zawsze wie lepiej..
co czuje co robie co mysle..czego chce czego nie chce…
strasznie wkurzajace…
jeśli istnieją sporty, które nie służą zdrowiu, to właśnie jeden z nich on uprawia …
ile dostał już żółtych kartek?
moze czas na czerwoną?
popros prosze avakume by odpowiedziala,na moja pisanine.moze mailem.andrzej
trzeba go troszkę utemperować:>
powodzenia:)
Nikt nie ma takiej władzy, by zadawać nam cierpienie, jak właśnie przyjaciel… Ale to chyba ryzyko, które warto podejmować. Przyjaźń wybacza.
Z drugiej strony przyjaźń nie powinna ranić. Ale może on to zrozumie…