nie lubię poniedziałków…

gdy dzień zaczyna się na nie…
gdy remanent w pracy jest…

nie lubię poniedziałków…
nie lubię poniedziałków…
nie lubię i już!!!

poniedziałkowy bilans:

remanent wykazał pewne braki – cóż bywa,”realny” świat upomniał się o swoje prawa i trzeba będzie zapłacić.

lekko nerwowa pogawędka z szefem na temat wiecznie zmieniających się reguł i zasad.delikatne sugestie,aby może to jakoś ujednolić nie spotkały się ze zrozumieniem.

na deser sprzątanie półek i ponowne układanie stosów biżuterii w miłe dla oka desenie:))mówię Wam nie ma nic bardziej rozkosznego niż rozplątywanie łańcuszków rzuconych na stos przez wiecznie śpieszących się kierowników!!

(oj czyżbym narzekała heheh?!)

nie lubię poniedziałków…
gdy dzień zaczyna się na nie…
gdy remanent w pracy jest…

nie lubię poniedziałków…
chyba,że list od W w domu czeka…
wtedy lubię.

14 myśli w temacie “nie lubię poniedziałków…

  1. Ja jeszcze bardziej nie cierpię wtorków. Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale tak jest. Wtorki przyprawiają mnie o palpitacje serca i myślę, że to przez uczelnię, bo zawsze we wtorki były koszmarne zajęcia.
    Ale pewnie jak pójdę do pracy, to mi to przeskoczy na poniedziałki 🙂

  2. a ja lubię poniedziałki 🙂
    niedziel za to nie cierpię, bo wtedy nie mam co robić 😉

    trafiłam tutaj z blogu Kwisatza 🙂 chociaz znałam Cię „z widzenia” z bloga Mixera 😉
    fajnie tutaj, chyba jeszcze tu kiedyś zaglądnę.
    i też kiedyś lubiałam Vanessę Mae. kiedyś się zasłuchiwałam w niej nałogowo.

    pozdrawiam, trzymaj się cieplutko w ten wietrzny dzien 😉

  3. Dzińdybry 😉
    Małe pytanko… dlaczego awari?
    Domyślam się, ale… chcę się upewnić.
    Pozdrowienia ślę z pustki i nicości, gdzie szybować lubię najbardziej..

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.