czy wierzę?

właśnie przeczytałam sobie na Onecie artykuł o odkryciu groty w której Jan Chrzciciel chrzcił ludzi.hmmm,ciekawe pomyślałam na ile jest to prawda,czy też pobożne życzenie archeologów.mam wrażenie,że ostatnio wokół kościoła narosło zbyt wiele skandali i teraz każda tego typu nowina jest okazją do odbudowania morale wśród wiernych.
bo niby dlaczego mam wierzyć w to co z ambony mówi ksiądz,którego następnego dnia oskarżają w prasie o pedofilię,czy powinnam dać datek na radio księdza,który się rozbija maybachem?!nie ja w taki kościół nie wierzę,to nie jest kościół to jakaś chora licytacja i pogoń za sensacją.
a grota Jana Chrzciela zapewne dołączy do szeregu atrakcji jakie są serwowane pielgrzymkom…
coraz trudniej jest znaleźć miejsca,skąd jeszcze Bóg nie uciekł – ostatnio znalazłam takie,gdzie pewien dominikanin z pasją opowiadał o swoim kościele. i właśnie tam szybciej spotkam Boga, a nie w kościele z bursztynowym ołtarzem na pokaz,bo proszę Was ja wierzę w ludzi z pasją,a nie w takich na pokaz.

20 myśli w temacie “czy wierzę?

  1. co za katastrofizm, proszę ja Was:) to ohydne, obrzydliwe, diskasting i horibul:P Awari, nie każde słowo księdza _podejrzanego_ o pedofilię musi być kłamstwem. memento, Stworku – macie rację. potwierdzam (jedna odp. dla Was obojga): dobrze jest wierzyć.

  2. a któż powiedział,że ja nie wierzę?czasem mam wrażenie,że gdzieś po drodze,w tej całej otoczce zgubione zostało coś ważnego,co stanowiło podstawę i bardzo trudno jest to odnaleźć.Tobie Lenn pozwolono wybrać religię świadomie,gdy byłaś już dorosła – czasem Ci tego zazdroszczę,mnie wychowywano w domu i otoczeniu teoretycznie katolickim-taaa,teoretycznie…przez lata chodziłam do jednego kościoła,a przestałam jak się okazało,że aktualny proboszcz grzmiący w kazaniach o czystości rodziny sprowadził kochankę,przestałam lubić niedzielne msze,gdy w czasie kazania uświadamiano mnie jak mam głosować na wyborach…przyznaj sama,że takie coś może zdecydowanie zniechęcić do kościoła.
    ja poprostu szukam sobie czegoś dla siebie i może kiedyś znajdę. Proszę ja Ciebie;))).

  3. Sannyah, czy ja wiem, ostatnio jest chyba bardziej na odwrót, więcej ludzi uważa, ze wierzy w Boga, odrzucając wymagające poświęcenia nauki Kościoła. Niedzielne msze, post w piątki, spowiedź? A po co to komu? Jestem wierzący niepraktykujący. Nie wysilam się, ale Boga we własnym mniemaniu nie tracę. Jest oki.

  4. W samym określeniu „wierzący niepraktykujący” kryje się fałsz. Użyjcie podobnego zestawienia w odniesieniu do innej funkcji swojego życia np. „grający niepraktykujący”. Tzn. Gram nie uczestnicząc w sesjach. Albo gram w RPG bez mistrza gry i innych graczy. Zamiast udawać coś przed sobą, stosować językowe klisze, lepiej określić się jasno:wierzący/agnostyk/ateista. Wielu ludzi jest po prostu oziębłych religijnie, odeszli od wiary, stracili wiarę w autorytet Kościoła a co za tym idzie w sens nabożeństw, sakramentów… być może sacrum… Pierwszy kryzys – każdy z nas przechodzi kryzys w jakimś wieku, okres buntu czy jako to nazwać zakończył sie dla nich faktycznym wyjściem z Kościoła. Tak to widzę.

  5. primo: nie pisałam niczego o tym, co pozwalałoby Ci sądzić, iż uważam, że wierzysz lub nie. secundo: nie 'pozwolono’ mi wybrać religii, ja tego tak nie odbieram. może tylko odrobineczkę. to moze wydawać się dziwne, ale uważałam i uważam to za pewnego rodzaju przymus, tzn to, że nie zostałam ochrzczona w dzieciństwie. tylko moja najbliższa rodzina nie była katolicka, więc jeśli chodzi nieco dalszą (babcia, kuzynostwo i inni), można powiedzieć, że byłam 'narażona’ na propagandę z tej strony. otoczenie także katolickie – a jakże. w Polsce raczej niemozliwe jest dorastanie w otoczeniu niekatolickim, nawet jeśli miałoby być nim tylko z pozorów. tertio: nie rozumiem, dlaczego zrażasz się do instytucji, a nie od ludzi. wiem, że tak dzieje się automatycznie, jeśli ktoś nas zawiedzie, przenosimy to uczucie na sprawy z nim związane, ale to troszkę nielogiczne. biologiczne, ale nielogiczne. jeśli raz trafisz na zgniłego big maca, to raczej już nie zamówisz nic z mcdonaldsa (chociaż to raczej nie jest dobry przykład), chociaz prawdopodobieństwo, ze inne będą zgniłe, jest minimalne. tak samo nie widzę sensu w zniechęcaniu się do Kościoła (przez duże K), jeśli zawiódł nas jeden kościół. wiem, że jest to instytucja, która w sposób szczególny powinna dbać o reputację, bo w końcu to ją napędza, ale ksieża są i tak w dalszym ciagu tylko ludźmi, może takimi, którym można o wiele mniej wybaczyć. ciekawe, czy powyższe wynikać może z goryczy i rozczarowania czy raczej ze złej woli przy pewnym sposobie myślenia.

    piszesz, że szukasz, ale czy przedtem już _znalazłaś_, by móc porzucić i zacząć na nowo?

  6. a ja sie nie zgadzam i pozwole sobie zapytac:
    Skad wiesz jaki jest BOg? I czy zcasem nie ejst to tak, ze wierzysz w takiego Boga, ktory najbardzie ci pasuje…? Ktorego sam sobie ulepiles/as?

    Kiedy kobieta jest z mezcyzna, to zeby stwierdzic czy go lubi, kocha, czy jest jej z nim dobrze, musi z nim przebywac, rozmawiac, a nie narysowac sobie jego twarz na kartce i sie na to patrzyc. Podobnie ejst z Bogiem. Jak mozna Go poznac nie chcac z Nim przebywac?

    A to, ze Kosciol ma wiele wad… ok. A kto ich nie ma? Rzecz w tym, ze jak sami zaczniemy sobie wybierac co jest dobre, a co nie… to nie wiem co z tego bedzie.

  7. Ja wierzę w Boga
    a Kościół to dla mnie 'tylko’ instytucja
    za dużo rzeczy jest tam które mnie odrzucają..
    poza tym nie lubię gdy ktoś mi mówi co mam robić, myśleć, czuć…
    nie lubię też obłudy, gdy niby jakiś 'autorytet’ potępia takie czy inne zachowanie, sam tak postępując…
    Bóg nikogo nie potępia
    jakim prawem 'oni’ to robią??

    nie chodzę do kościoła bo mi 'nie pasuje’ nasz proboszcz ;>

    chodzę do kościoła gdy chcę, gdy nie ma tam księży i jest mało ludzi…
    Księża jakoś mnie rozpraszają …
    zwłaszcza młodzi 😉

  8. Bo można wierzyć z Boga. A kościół? Hm… często ludzie chodzą na pokaz i z przyzwyczajenia. Nie wiem czy ja nie chodze z przyzwyczajenia w każdą niedziele. Tak naprawdę podlitwa, to rozmowa z Bogiem, a nie msza. Dlatego wolę się modlić w domu albo w koście jak nie ma mszy…

  9. A apropo tej groty, to nie było w niej żadnych inskrypcji świadczących o tym że to akurat Jan Chrciciel tam chrzcił ani żadnych innych bezpośrednich dowodów na to że to akurat on. Że to akurat grota Jana Chrzciciela to twierdzi, a moze lepiej w to „wierzy” „naukowiec” który to miejsce bada.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.