it is nice to meet you
he said
it will be nice to eat you!
Szlaki jakimi przyszło wędrować naszej drużynie robią się coraz bardziej kręte i pojawiają się na nich nieoczekiwani sprzymierzeńcy.
Jeszcze kilka tygodni temu jedynym orkiem jaki mógłby się znaleźć w naszej bezpośredniej bliskości byłby martwy ork, a teraz pewien orkicki książę omawia z nami interesy.
Okazało się,że nie pałają sympatią do swoich nieumarłych sąsiadów i chętnie powitają naszą pomoc. Zdaje się,że zaczynamy mieć opinię wyjątkowo skutecznych w usuwaniu elementów niepożądanych.
No cóż, na brak zajęcia nie będziemy narzekać to pewne. Za kilka sztuk srebra nabyliśmy zacne strzały – oj,bardzo zacne…biedny goblin…
Do drużyny dołączył pewien tajemniczy ork – mnich mający być naszym przewodnikiem.
Podczas wykonywania drobnej przysługi dla księcia kilku kapłanów znalazło się bliżej swego boga,czy też bogini…
Ballantine jak zwykle nieźle na tym wyszedł – ten to ma farta,zabił wcześniej osobistego wroga księcia i sakiewka miło mu ciąży u boku…
co będzie dalej?jak rozwinie się współpraca z orkami??
🙂 jak nice to nice…
Twoja opowiesc kojarzy mi sie tylko z RPG i Kryształami Czasu, w które grywałam 🙂
Pozdrawiam
mmm….uwielbiam cynamon… ryz i cynamon… mniam mniam.. smaczny blog i niotki też