nieco inna bajeczka….o Czerwonym Kapturku i Wilku.

Jak na grudniowy wieczór było całkiem przyjemnie.Drzewa przykryte śniegiem,lekki mróz.Tak całkiem miło jak to w bajkach bywa.Dopełnieniem tej cukierkowej atmosfery był księżyc w pełni,który oświetlał leśną drogę.

Drogą tą bez pośpiechu biegł wilk.Nie był to jednak zwykły wilk,ale bajkowy,który potrafił mówić i robić jeszcze kilka innych dziwnych rzeczy – jak to w bajkach bywa.

I tak biegł i biegł,przebierał łapami,biegł dalej,trochę potruchtał,podreptał i biegł dalej.

Nagle zza krzaczorów( czyt.krzaków) COŚ wypadło i zderzyło się z wilkiem.
– Jezu!! – krzyknęło przerażone COŚ
– UUU!!Gdzie? – rozejrzał się zdziwiony wilk,ale nikogo takiego nie zobaczył,więc całą swoją uwagę poświęcił temu CZEMUŚ.

Owe COŚ okazało się, tak na wilcze oko, 12sto letnią usmarkaną dziewczynką o gębie jak naleśnik(hmmm,znamy kogoś takiego…?).Tak grubą,że łatwiej byłoby ją przeskoczyć niż obejść.

– Cześć!Jestem Wilk – przedstawił się wilk,gdyż był dobrze wychowanym wilkiem jak to w bajkach bywa.
– Czesc! – smarknęło COŚ – Jestem Czerwony Kapturek.Czy byłeś może zjeść moją ukochaną babcię?
– A czy ja wyglądam na hienę?To one są padlinożerne,nie ja!
– Ale moja babcia jeszcze żyje!Chyba…bo dawno u niej nie byłam
– powiedział stropiony Kapturek i wyciągnął z koszyka butelkę – Wilk chcesz?
– Winko?
– oblizał się Wilk.
– Nie! – odpowiedział Kapturek i łyknął potężnie – bimberek! Tato dla babci zrobił.Mocna rzecz!
– Ty Kapturek lepiej przestań po krzakach chlać tylko do babci myk-myk.Jeszcze Ciebie leśniczy złapie i krzywdę zrobi
– powiedział wilk,bo miał dość małego bastarda.
– Jasne,jasne … – wybełkotał Kapturek, zatoczył się i tropem węża ruszył do babci.

Zadowolony wilk wyszczerzył kły(z radości) i pogwizdując ruszył w dalszą drogę – jak to w bajkach bywa. Był jednym z gości zaproszonych przez Trzy Małe Świnki na imprezę do ich nowej chatki.Dwie poprzednie rozleciały się.Nikt nie wiedział z jakiego powodu,ale podejrzewano,że była to robota Wodnika Szuwarka i Pięciu Wodnych Smoków.
Impreza u Świnek przeszła do historii jako Ptasia Zabawa,ponieważ większość uczestników piła na sępa,kilku wywinęło orła,a świnki z gilami pod nosem puściły pawia,ale to już zupełnie inna bajka…

12 myśli w temacie “nieco inna bajeczka….o Czerwonym Kapturku i Wilku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.