nie miała baba kłopotu…

dostała kasę i kupiła komputer…to nic,że rodzina niemalże zabiła ją po dokonaniu tegoż zakupu…bez ich wiedzy i konsultacji z nimi…

takie były miłe złego początki…potem była jeszcze drukarka,skaner i inne bajery…które kupował „kochający” ojciec rodziny w ramach prezentów dla swoich potomków określanych przez niego wdzięcznymi mianami powszechnie uważanymi za obelżywe…

ale nie o to chodzi…zupełnie nie o to…

rzeczona BABA czyli ja w związku z dokonanym zakupem została obarczona całkowitą odpowiedzialnością za sprawne działanie ustrojstwa i doprawdy ma już tego serdecznie dośc,bo wszyscy korzystają,ale jakoś nikt nie poczuwa się do udzielania wsparcia finansowego jak się coś sypnie.

mam dość cholernie dość!!!

właśnie się dowiedziałam,że kolejna reinstalka była spowodowana wrzuceniem przez mojego brata jakiegoś zawirusowanego programu do obsługi kamery internetowej!!!

zabiję go!!zabiję i zakopię w ogródku!!!

ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło…

patrz notki poniżej…

kosheen_logo.gif

7 myśli w temacie “nie miała baba kłopotu…

  1. znowu wzywam serwis komputerowy…okazało się,że mój komp nie widzi stacji dyskietek stanowiącej jego integralną część…hmmm…no,ale nie będę protestować jeśli ma zajechać pewien konkretny serwisant…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.