zmieniając temat…

kim jestem? Aneta Batko
jestem tylko głupim ludkiem
w śmiesznym ubranku
z główką pełną dziwnych marzeń
osóbką,która mocno strzeże
swego człowieczeństwa
a jednak jestem…
kocham…
tęsknię…
czuję…

szkoda tylko,że większość z naszych marzeń i pragnień pozostaje tylko słowami…dlaczego,bo zwyczajnie się boimy spróbować…odchodzi się i zmienia zdanie w przysłowiowym ostatnim momencie…ucieka się przed czyjąś reakcją lub tym co według nas byłoby tą reakcją…dlaczego do cholery wszystko co piękne kończy się na słowach i dlaczego ja się nie umiem z tym pogodzić?!!

17 myśli w temacie “zmieniając temat…

  1. U mnie w znakomitej większości te marzenia i pragnienia nawet w słowa się nie zmieniają. Bo słowa chyba za bardzo zobowiązują.

    Debilizm patentowany – tłumić wszystko w środku i pozwalać, żeby nas toczyło. Jakieś tam poczucie bezpieczeństwa daje, ale bardzo złudne. Za to nad wyraz bolesne.

    Może lepiej mówić i się nie cofać.

  2. bo w życiu trzeba zaryzykować
    chociaż raz
    postawić wszystko na jedną kartę

    że może boleć??
    a cóż może boleć bardziej jak nie zrealizowane marzenia, szanse które przeszły obok tylko i wyłącznie z powodu naszego tchórzostwa???

    życie i tak boli, co za różnica…
    ja jestem za ryzykiem

    Kto nie ryzykuje ten nie ma – to moje motto życiowe ;>

  3. Mogłabym się podpisać pod tą notką. Już nawet nie wiem ile moich problemów wynikło z tego, że bałam się spróbować, zaryzykować – tylko słowa i słowa. Czegoś nie zrobiłam, nie okazałam, nie dałam do zrozumienia – a potem długie dni rozmyślania, co by było gdyby…

  4. ja te książki czytałam parę lat temu…i hmmm choć uważam je za warte zerknięcia to prawdę mówiąc jedyną książką Coelho,którą bym chciała widzieć na półce jest Alchemik.

  5. Może większość, ale nie wszystkie 🙂
    Poza tym to proza życia podcina nam skrzydła, chociaż nie wszystkim…. ja się czasami zastanawiam czy kiedyś zrezygnuję z zasady „polecieć w ogień na chwilę, nie bacząc na sparzenie” niż usiaść z boku i zerknąć z rezerwą….. pupsko mnie już zaczyna boleć od tego latania w ogień 🙂 ale za każdym razem powtarzam sobie naiwnie, że jak teraz tam nie wlecę, to druga taka okazja się może nie trafić, a poza tym lepiej spróbować i żałować niż żałować, że się nie zaryzykowało 🙂

  6. Zawsze mamy wybór: korzystamy z tego, co niesie życie, albo… dajemy się nieść życiu. Wolę to pierwsze. I to słynne już w blogu powiedzenie:
    „Lepiej żałować czegoć, co się zrobiło, niż żałować, że się czegoś nie zrobiło”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.