kim jestem? Aneta Batko
jestem tylko głupim ludkiem
w śmiesznym ubranku
z główką pełną dziwnych marzeń
osóbką,która mocno strzeże
swego człowieczeństwa
a jednak jestem…
kocham…
tęsknię…
czuję…
w śmiesznym ubranku
z główką pełną dziwnych marzeń
osóbką,która mocno strzeże
swego człowieczeństwa
a jednak jestem…
kocham…
tęsknię…
czuję…
szkoda tylko,że większość z naszych marzeń i pragnień pozostaje tylko słowami…dlaczego,bo zwyczajnie się boimy spróbować…odchodzi się i zmienia zdanie w przysłowiowym ostatnim momencie…ucieka się przed czyjąś reakcją lub tym co według nas byłoby tą reakcją…dlaczego do cholery wszystko co piękne kończy się na słowach i dlaczego ja się nie umiem z tym pogodzić?!!
U mnie w znakomitej większości te marzenia i pragnienia nawet w słowa się nie zmieniają. Bo słowa chyba za bardzo zobowiązują.
Debilizm patentowany – tłumić wszystko w środku i pozwalać, żeby nas toczyło. Jakieś tam poczucie bezpieczeństwa daje, ale bardzo złudne. Za to nad wyraz bolesne.
Może lepiej mówić i się nie cofać.
bo w życiu trzeba zaryzykować
chociaż raz
postawić wszystko na jedną kartę
że może boleć??
a cóż może boleć bardziej jak nie zrealizowane marzenia, szanse które przeszły obok tylko i wyłącznie z powodu naszego tchórzostwa???
życie i tak boli, co za różnica…
ja jestem za ryzykiem
Kto nie ryzykuje ten nie ma – to moje motto życiowe ;>
Mogłabym się podpisać pod tą notką. Już nawet nie wiem ile moich problemów wynikło z tego, że bałam się spróbować, zaryzykować – tylko słowa i słowa. Czegoś nie zrobiłam, nie okazałam, nie dałam do zrozumienia – a potem długie dni rozmyślania, co by było gdyby…
niby tak…tylko heh…jakoś odwagi trochę brak.
zresztą wiesz…
Nie kończy się. Słowa są tylko początkiem.
Bać się i spróbować – to dopiero sztuka.
Przeczytaj ksiązke P. Coelho 'Weronika postanawia umrzeć’ nastepnie 'Nad brzegiem rzeki Piedry siadłam i płakałam’
pozdrawiam :*
ja te książki czytałam parę lat temu…i hmmm choć uważam je za warte zerknięcia to prawdę mówiąc jedyną książką Coelho,którą bym chciała widzieć na półce jest Alchemik.
Może większość, ale nie wszystkie 🙂
Poza tym to proza życia podcina nam skrzydła, chociaż nie wszystkim…. ja się czasami zastanawiam czy kiedyś zrezygnuję z zasady „polecieć w ogień na chwilę, nie bacząc na sparzenie” niż usiaść z boku i zerknąć z rezerwą….. pupsko mnie już zaczyna boleć od tego latania w ogień 🙂 ale za każdym razem powtarzam sobie naiwnie, że jak teraz tam nie wlecę, to druga taka okazja się może nie trafić, a poza tym lepiej spróbować i żałować niż żałować, że się nie zaryzykowało 🙂
Moja kontrowersyjna opinia: bo ludzie to tchórze.
Sama też tchórzem jestem. Ale cóż poradzić.
A może te marzenia nie są aż tak silne, by nam się chciało o nie walczyć…?
Tak właśnie ostatnio – podobnie chyba…
ależ są…tylko odwagi do ich realizacji brak…niestety.
„głupio pióra stroszysz, a tu płakać przyjdzie nieraz”
Oj…szkoda:(
Ale i tak całuję:*
🙁
Ech… Nie wiem, co powiedzieć… Zresztą, ostatnio Modlitwy słucham na okrągło… 🙁
Zawsze mamy wybór: korzystamy z tego, co niesie życie, albo… dajemy się nieść życiu. Wolę to pierwsze. I to słynne już w blogu powiedzenie:
„Lepiej żałować czegoć, co się zrobiło, niż żałować, że się czegoś nie zrobiło”.
marzenia do spałnienia…
heh wiersz mojej byłem nauczycielki łaciny…