mruknęło coś w czeluściach umysłu rangerki…zabij gada dodało drugie coś…i rangerka poszła w tango…
przypuszczalnie nie spodziewała się jednak takiego zakończenia przechadzki po okolicznych dolinach.
po drodze zerknęła na zamek lodowego giganta,gdzie drużyna spotkała czarnego smoka.nie można tego zaliczyć do najmilszych wspomnień ,oj nie można…patrząc w tamtym kierunku skrzywiła się z lekkim niesmakiem i poszła dalej…odkrycie śladów kręcących się po okolicy huntarów nadało wypadowi specyficzny smaczek…zastnawiając się co też one tu robią dotarła do następnej doliny,gdzie zawarła bliższą znajomość z entem opiekującym się lasem,który kiedyś stanowił część Wielkiej Puszczy…czas naglił i rangerka ruszyła w drogę powrotną do zamku DeBallantine’a i przestało już być miło…najpierw natknęła się olbrzymi obóz rozbity wokół zamku giganta…nie wyglądało to za sympatycznie…wrażenie grozy pogłębiał dym unoszący się nad zamkiem…
nie jestem sir Andreusem by samej ruszać na tysiące pomyślała i wybrała bezpieczniejszą jej zdaniem drogę do domu…
okazało się jednak,że nie ma już bezpiecznych dróg do domu…i zaczęła się zabawa…nie ma to jak bawić się w kotka i myszkę z kilkoma zdecydowanie złymi wywernami(to takie przerośnięte jaszczurki jakby ktoś pytał!)…one próbowały dopaść rangerkę,a ta broniła się umykając pomiędzy kamienie na zoczu góry…w tym starciu to ona była lepsza…mozna powiedzieć,że lotnictwo wroga zostało w poważnym stopniu wyeliminowane…
Bogowie miejcie nas w opiece szepnęła spoglądając na obóz w dolinie poniżej…

ja chciałam sie ustosunkować do poprzedniej notki a właściwie do kilku powodów dla których warto kochać.
WARTO KOCHAĆ!!!
…Siedzialem sobie z kolegami, az tu nagle do naszego malego obozu wpadla rangerka… zaczela cos krzyczec, wiec kolega podszedl do niej i nonszalancko sie usmiechnol. Ona natomiast jednym szlachetnym cieciem udciela mu glowe… potem zaczela sie masakra… ja sie ocknolem bedac w lekkim stanie rozsypki, ale noga nie glowa, moze odrosnie… qrcze, ciezko jest byc Wywerna… 😀
protestuję!!rangerka nie krzyczała…i nie był to miecz,lecz fantastyczna broń jaką jest niekończąca się strzała z mithrilu i dobry łuk:))).
aj
tu też smok
a ja mam potwora pod łóżkiem
tak prawdę mówiąc to nie jest smok…to coś to jeździec na wywernie…paskudztwa są szybsze i zwrotniejsze od smoków…
Smoki są piękne. Polowanie na nie jest sprzeczne z ustawą o ochronie przyrody i konwencją w sprawie ginących gatunków. O!
A że są trudne w hodowli, to już zupełnie inna bajka 🙂
lubię smoki…a zwłaszcza ich skarby mruknęła pazerność w duszy rangerki:))).to pewnie wpływ DeBallantina dodał rozsądek…