fire walk with me…

godzina ok.1sza w nocy z niedzieli na poniedziałek – Awari posypało się coś w ustawieniach przeglądarki internetowej – efekt: tzw.ulubione strony zwiedzją nieznane mi bliżej rejony…pomału je odnajduję w internetowych odmętach…

godzina ok.2ga w nocy – ciężko rozgoryczona i zła Awari wreszcie idzie spać…

godzina 7ma dzwoni budzik – czas się zbierać do pracy…

godzina 9ta – Awari teoretycznie rozpoczyna pracę w krainie „Real”nych możliwości…

w międzyczasie Awari:
obserwuje kilkakrotne pościgi za złodziejami sklepowymi
kończy czytać książkę oraz kilka czasopism
bierze udział w pokazie makijażu – nawet ładnie potem wyglądała
pracowicie sprząta kurze na sklepowych półkach
czasem nawet udaje się jej coś sprzedać
jak zwykle pełni rolę lokalnego biura informacji
bierze udział w życiu towarzyskim „real”nego pasażu handlowego

i tak pomiędzy jednym łykiem herbatki i brzękiem kas sklepowych pojawia się na zegarze…

godzina 20.48 – do Awari dociera informacja o kolejnej kradzieży w Realu,koleżanka traci torebkę z zawartością…

godzina 21sza i koniec szychty, można iść do domu…

i jak tu można lubić poniedziałki?!

p.s no i jeszcze cały dzień czekała Awari na Kiszczaka, który miał się u niej w pracy pokazać…no nic jutro mu powie co myśli…

22 myśli w temacie “fire walk with me…

  1. to w realu sie pracuje? ale, ale nie na hali, prawda? //przerażenie
    pracowałam tam (tfu tfu tfu!!!!) chwilę, miesiąc niecały… obóz pracy.
    pozdrawiam i… być może się miniemy w łkiend gdzieś. Znowum w gda 🙂

  2. owszem pracuje po 12godzin…gdyż tak pracują sklepy będące w centrach handlowych,a w takim miejscu przyszło mi pracować.
    rzecz jasna mamy jakieś grafiki,ale szczerze mówiąc serdecznie nie znoszę tego miejsca i traktuję je tylko i wyłącznie jako źródło pieniędzy.

  3. podziwiam, że masz tyle siły
    z moim lenistwem i zamiłowaniem do spania do 12 to chyba nie real’ne
    ale kiedyś i mnie to czeka…wr

  4. heh szczerze mówiąc nie jest to najciekawszy i najmilszy widok…jak również najbezpieczniejszy…niektórzy złodzieje nie grzeszą nadmiarem finezji i zręczności zawadowej…no bo jak inaczej można określić próbę okradzenia dwójki turystów w sklepie pełnym obsługi,gdzie poza obsługą(sztuk 3 i 1 ochraniarz),dwójką turystów byli jeszcze tylko złodzieje(sztuk3)…ochraniarz patrząc na to co się dzieje spokojnie zamknął drzwi i równie spokojnie zadzwonił po policję…reszta jest już historią…

  5. Pomysłowość ludzka nie zna granic. Jednemu koledze Wotanicy, ktos probował zakosić bryke spod komesariatu, kiedy ów kolega probował wykaraskać się kłopotów, zresztą, co ja będe mówił. http://www.wotanica.blog.pl i tam jest Pan RexNovak, poczytajcie 😀

  6. a co! Miał siępokazać i sięnie pokazała! Co za chłop… (pańszczyźniany???). Daj mu popalić, albo poprostu wybasz, jeśli kochasz! Pozdrówki… Czy ktoś widział wiosnę?

  7. hmmm,
    w sumie to Kiszczak miał mi tego dnia przynieść nową porcję książek do czytania…z miłością to ma tyle wspólnego,że marząco się uśmiecham na widok jego półek z książkami…gdyby jeszcze miał te środkowe tomy Hyperiona…ah nie można mieć wszystkiego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.