zdominowały ostatnie dni…kot jaki jest każdy wie…humorzasty i kompletnie nieprzewidywalny…toteż moja mama jakoś nerwowo reaguje na kocie ataki…aczkolwiek jakiś cień sensu w tych jej wrzaskach może jest…miejscowy tygrys imieniem Psota zrobił się ostatnio wybitnie bojowy…najwyraźniej odezwała się w niej krew przodków ze starożytnego Egiptu, gdzie koty pilnowały świątyń…Psota dzielnie staje w szranki ze starożytnymi…niestety cierpi na tym moja mama,której podrapane łydki są świadectwem kocich ataków…
a polityka?
polityka to coś czego nie trawię,czego nie rozumiem i nie staram się nawet zrozumieć wychodząc z założenie,że skoro nie mam na to wpływu to po co sobie tym głowę zawracać…no i mam teraz za swoje…odrabiam zaległości z nawiązką jako,że do naszego świata – czytaj świata gry rpg wkroczyła z wielkim hukiem polityka i moja rangerka z wielką niechęcią i potężnymi oporami musiała się nią zająć…no bo powiedzcie sami jak dziedziczka dwóch potężnych rodów ma sobie odpuścić cały ich majątek…wali się dawny porządek i ustanawiamy nowy…
aaaaa ja jako głowa rodu? ratunku!idę się upić!a potem zajmę się naprawą świata i pogrzebami przodków co mi ten bałagan zostawili…
w moim domku chcę miećkota, albo psa BEAGLA!!! Tak, a od polityki będzie się można u mnie schronić….
ja tak tylko mimochodem wspomnę,że ten tego kiedy parapetówka??
…a mi naprawde brakuje podszczypywania łydek przez Pume, jej sikanie do mojego plecaka, robienie kupy podczas naszego sniadania i przedewszystkim tego jak pytajacym glosem mowila mrrraaau? [’] …
Przecież kotki to fantastyczne zwierzątka!
Uwielbiam koty, ale kocie ataki już mniej ;).
Polityka ? GRRR !!! Może jeszcze prawo ?! Dość ! Mam tego pełny wymiar na uczelni. Okropność. Nie polecam ;).
a ja tak bardzo chce miec kota! albo juz go mam! w glowie 😛
hmm… kota nie mam
a polityka to jakas chora jest 😉
buziak ;*
awari możesz mi podać nr gg na maila?:>
W okolicach gwiazdki. Bo u mnie to generalny remont włącznie z każdą rurką i kabelkiem, co pochłania całą masę kasy i nie umiem wszystkiego na jeden raz. Ale… jak tylko się z tym uporam to cały blogowy świat na pewno się o tym dowie. Tymczasem pozdrawiam z malinowego zakątka!
nie chcecie glosowac, a potem sie dziwicie, ze w wyborach wygrywaja partie moherowo-widłowe. oni maja elektorat, ktory sie potrafi zmobilizowac. a ci, co nie chodza na glosowanie, nie powinni narzekac na to, ze blisko wladzy sa ci, ktorzy sa, skoro sami zlamanego palca nie przylozyli do tego, aby bylo inaczej.
o czym Ty u licha …??!!!!
poraz kolejny napiszę, że lubię to Twoje trójmiasto jak cholera! 😉
jeszcze dodam, że polityką się zainteresowałam w czwartej klasie z przymusu niejako, bo WOS na maturze zdawałam. a teraz nadal lubię wiedzieć, co w trawie piszczy- nie angażuję się, ale chcę zrozumieć to, co dzieje się na świecie. dlategom ciekawam życia politycznego.
pozdrawiam 🙂
aaaa, zapomniałam zapytać- grasz w RPG????? Pterdium, miło mi. Jestem tylko animistką (przy Twojej fusze to pikuś:P), aktualniem wykluczona z gry, tzn. poszłam szukać swojego duchowego przwywódcy, bo zabrakło mi czasu na nocne sesje :((, ale wrócę- te sieroty (moja drużyna- ma się rozumieć) bez swojego doktorka cieńko przędą. hehe 🙂
o polityce
to następnym razem poproszę może mniej agresywnie jako,że ostatnio większość Twoich wypowiedzi zawiera w sobie sporo dawkę agresji,która bywa odbierana jednoznacznie jako atak.
w moich komentarzach jest zero agresji, to, ze wy je odbieracie jako ataki, swiadczy o was.
tak tak…świadczy o nas,ale również i o Tobie.
a nie pomyślałaś czasem,że to co dla Ciebie jest zwykłym zbiorem słów,zwykłą odpowiedzią dla kogoś może być atakiem?czy przyszło Ci do głowy,że pośpieszne odpisywanie na blogowe notki,bo czuje się przymus odpisania,zareagowania jest nie zawsze dobre.
wcale mnie nie bawi,że to mówię,ale mam totalnie dość odgrywania przez Ciebie tej,która zna jedyną i słuszną prawdę.Dobierasz słowa w sposób,który sprawia,że zwykła wypowiedź zmienia się w przytyk,ironiczne pogrożenie palcem.
powtarzam jeszcze raz: w moich komentarzach nie ma tego, co w nich widzicie. nie potraficie skupic sie na tresci, a nie na sposobie artykulowania. widzicie kazda moja wypowiedz przez pryzmat wszystkich poprzednich, nie jako JEDEN komentarz.
przykro mi, ze nie widzicie nic ponad wyimaginowana chec zaczepki.
Lenn, przerabiałam to już z Jarkiem na własnej skórze i na jego skórze, i często boleśnie, więc napiszę: czasem w naszych intencjach nie ma tego, co odbiera druga strona. Kwestia inaczej odbieranych sygnałów. Jednak pomimo intencji nie da się zaprzeczyć, że druga strona odczuła naszą wypowiedź tak a nie inaczej. Najłatwiej w tym wypadku umiejscowić winę jak najdalej od siebie i mieć święty spokój. Jednak jeśli powtarza się to po raz kolejny, z różnymi ludźmi, wtedy warto zastanowić się nad sobą. Jeśli kolejna z coraz dłuższego rzędu osoba mówi, że Twoje wypowiedzi wydają się jej agresywne, to zapewne nie jest to kolejny z długiego rzędu świr, który Cię nie rozumie, ale po prostu nadawane przez Ciebie sygnały większość ludzi odbiera jako agresywne. Czy warto w tej sytuacji złościć się na ludzi? Czy moze lepiej włożyć nieco wysiłku w to, żeby Twoje słowa były sformułowane nieco łagodniej? Jeśli nie chcesz łagodzić i wolisz pisać o swoich poglądach jakie by nie były prosto z mostu, w porządku, ale wtedy nie miej pretensji do odbiorców, jeśli piszesz coś dla nich niewygodnego czy nieprzyjemnego, że czują się atakowani.
Ja z Twoich słów również odbierałam agresję. A moze raczej, brak troski o to jak poczują się Twoi odbiorcy z tym, co przeczytają. Wierzę Ci, że nie było to Twoją intencją, nie mniej nie mogę z tego powodu zakwestionować tego, co odebrałam. Tłumaczenie: „to nie była agresja” nie załatwia sprawy, bo emocjonalny odbiór słów jest rzeczą zbyt głęboko zakodowaną, zeby ot tak pstryk wszystko pozmieniać. I gdzieś tam pod skórą będę odbierać tę „agresję” nawet jeśli tego nie chcę i wiem, że nie była ona Twoją intencją.
Stworek się nie wymądrza…tylko prawdę mówi.
ciesze się z tego, co napisałaś, ale nie będę z moich wypowiedzi robiła biblii pauperum. może powinnam sadzić buźki wszędzie. w internecie nie ma miejsca na wyjaśnianie, o co chodziło, bo od razu ktoś pisze, że nie chce zaśmiecać swojego bloga. więc piszę w miarę zwięźle i może to mój błąd, ale nie zamierzam się rozpisywać nie wiadomo jak w trosce o odbiorcę.
Lenn, w internecie jest miejsce na wyjaśnianie o co chodziło, ale chyba lepiej jest postarać się żeby nie było co wyjaśniać? Ja już wiem, że na niektóre Twoje słowa muszę wziąć poprawkę i nie odbierać ich czysto intuicyjnie zeby Cię lepiej zrozumieć, jednak jeśli wyjdziesz mi naprzeciw i będę musiała nanosić mniej poprawek, wyjdzie nam obu to na dobre: Ty zostaniesz lepiej zrozumiana a mnie oszczędzi to nieco nerwów, a w rezultacie dogadamy się i szybciej i lepiej.
Rozpisywać się niekoniecznie trzeba, tylko może czasami używać nieco innych sformułowań. Przykład: Pisząc o elektoracie użyłaś „wy” („nie chcecie głosować (…) a potem się dziwicie że w wyborach wygrywają partie moherowo-widłowe”) i tym samym większość czytających niechętnych partiom moherowo-widłowym, bez względu na to, czy jestem to ja czy Awari czy Kiszczak, czy goszcząca tu pierwszy raz Inez Kowalską z Ustrzyk Dolnych, poczuje „wy” jako odnoszące się do niego/niej. Jeśli Inez nie głosowała, odbierze to jako przytyk. Jeśli głosowała, poczuje się niesprawiedliwie osądzona. Przez to tylko, że jest to „wy” przeciwstawne do „ja/my”. Gdyby zamiast „wy” użyte zostało „ludzie którzy nie głosują niech sie potem nie dziwią”, myślę że zostałoby odebrane lepiej.
Wymądrzam się i jak mawia pani Jadzia, pająki już mnie za obraz ciągną 😉
Brakuje mi Twojego bloga, wiesz?
dziękuję:)
moja notka była do tych, co się „polityką nie interesują”, w większej liczbie pod tą notką Awari występujących. problem, który poruszyłam, gryzł mnie od dawna, może dlatego zareagowałam tą opozycją „wy-my/ja”, wiesz, praktycznie nie znam człowieka, który interesowałby się tym co się w polityce dzieje (oprócz afer, bo musi ponarzekać), a głosowanie uważał za swój obowiązek. dlatego rzygac mi się chce jak po raz kolejny widzę tekst typu „nie interesuję się polityką”, a zaraz potem narzekanie na partie rzadzące. ci ludzie nie głosując nie zrobili NIC aby zmienić stan, który uważają za zły, więc nie maja prawa narzekać. tak moim skromnym zdaniem.
nieagresywne były natomiast inne moje komenty, wiesz? naprawdę się starałam, żeby nie powiedzieć za dużo. tymczasem taka Wotanica na przykład reaguje histerycznie na WSZYSTKO co napiszę, a taki DeVilio na wszystko, co napiszę nie tak – zgodnie z JedynymPrawdziwymZdaniemIPrawdąNajmojsząINajlepszą. Niektórzy ludzie po prostu nie mogą znieść (fizycznie wręcz) tego, ze ktoś im ośmiela sugerować stan rzeczy i zjawisk inny niż ich zastany. To mnie najbardziej boli, że nie czytaja tego, co piszę, tylko nakładają na moje słowa kalkę ze wszystkich innych moich notek do kogokolwiek. wychodzi im mix koloru sraczkowatego. z czegoś, co było pierwotnie (w zamyśle) szare.
a blog jest, acz gdzie indziej. myślałam, że jak go skasuję, to ucieknę od towarzystwa wzajemnej adoracji i „przymusu” komentowania wynikającego z posiadania bloga własnego. nie udało mi się. mój blog ma inny adres, tą samą treść i dwie nowe, nudne notki. wróci chyba. nie jestem zbyt konsekwentna w powstrzymywaniu się od czegoś, co lubię:)