na dzień dobry i dobranoc…rammstein

rodzinka twierdzi ,żem oszalała,żem crazy jest
bo Rammstein u mnie jest na topie i miejsca swego nie oddaje
szmerglem
bzikiem
fijołem lub też innym odchyłem to nazywają i szerokim łukiem omijać zaczynają,
szmergiel to ugruntowany jest solidnie i ostatnio w szał radości wpędził Awari prezent od kumpla, którym był koncert tegoż szmergla na dvd
nie zważając na późną porę – okolice północy siedziałam i pełna szczęścia nuciłam pod nosem lub raczej z powodu słabej znajomości języka próbowałam nucić kolejne piosenki i ciężko żałowałam, że mnie tam nie było!!!

swoją drogą to niezła metoda odgrodzić się muzyką od rodzinki
schować się za chropawym brzmieniem głosu Tilla
odjechać i uciec
nie mieć nigdy dość tego narkotyku jakim jest muzyka
bo to mój narkotyk i uzależnienie

czas na nową dawkę
du…du hast itp itd
odpalam muzę życząc wesołego alleluja.

14 myśli w temacie “na dzień dobry i dobranoc…rammstein

  1. ooooooo,no pieknie :)))))
    u Ciebie tez Rammstein na tapecie :))))))))))))))))
    moim fiolem nie jest,ale mam dzis faze strrraszna na nich 🙂
    ha!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    dziekuje za komentarz i wpis w ksiedze,podczytam Cie i jak skoncze archiwum to dodam do linkow 😀
    na razie wziuuut w ulubione 🙂

  2. kontrastowo słucham sobie teraz znalezionych na sieci ptaszków,
    co za odmiana po kilku dniach rammsteina w pigułce.
    a co mi tam jutro znowu koncert obejrzę!!!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.