na Kaszubach mamy Amazonkę i Nil – ta pierwsza świetnie służy jako podręczna lodówka, a na Nilu sporym wysiłkiem(wszak upał panował) budowaliśmy katarakty,
po ciężkiej pracy dla ochłody było pobliskie jezioro – hmmm, okazałąm się odporna i nie nauczyłam się pływać co do rozpaczy i głębokiej irytacji Avatara doprowadzało,
okoliczne komary i inne takie widać polubiły moje towarzystwo – tu i tam mnie swędzą ślady po ich sympatii,
cisza,
śmiech i pies polujący na żaby:))
krowy wędrujące przez środek obozowiska
codzienne wizyty rodziny łabędzi…
było super.
wazne, ze byla dobra zabawa, bynajmniej tak wynika z Twojej notki.
P.S. Jak bedziesz widziec sie z Kiszczakiem to mozesz mu przekazac ten film „Boogyeman” czy jakos tak?? pozdarwaim
to fajnie że się udało. 🙂
a ja marzne w Gdyni:(
to może odwiedzisz mnie w Gdańsku:))parę minut skm i jesteś?
bede od jutra na pare dni w Gdansku!!!!!!!!!!!
gdzie Cie szukac????
no to super ze było super 🙂 a u nas pada i pada i dlatego na weekend nie pojechaliśmy