mówię nie…

wszelkiego rodzaju komunikatorom głosowym,
nie trawię tego, podobnie jak słuchania muzyki z walkmana i innych tego typu urządzeń,
gdy ktoś zakłada mi słuchawki na uszy czuję się odgrodzona od własnych myśli,
nie potrafię się cieszyć wtedy muzyką
rozmowa traci sens
a najgorsza jest ta irracjonalna utrata poczucia bezpieczeństwa – mając słuchawki na uszach nie usłyszę potencjalnego zagrożenia i nie będę w stanie zareagować,
mając taką, a nie inną rodzinę jest to całkiem zrozumiałe…
gdzieś tam usłyszałam,że ktoś nie korzystający z tego typu środków łączności jest staroświecki…i powinien być postawiony jako eksponat w muzeum…

a więc proszę bardzo postawcie mnie w muzeum…
czy naprawdę musimy ganiać za każdą nowinką techniczną i każdym gadżetem tego typu?
czy musimy się od tego aż tak uzależniać?
nie pozwolę,aby komputer i sms zastąpiły mi kontakt osobisty ze znajomymi, to tylko środek do celu, a nie cel sam w sobie.

11 myśli w temacie “mówię nie…

  1. Wszystko ok, nie odpowiada Ci to, więc nie korzystasz, normalna sprawa. Ale skąd ten ton czupurnie buntowniczy, czyżbyś odczuwała presję z jakiejś strony? 🙂

    Ja tam lubię walkmany, a już szczególnie mp3playery. I nie z powodu że się uganiam za nowinkami, po prostu wolę muzykę niż szum ulic lub tramwajowe stękanie, sapanie i dolatujące z różnych stron głupie rozmowy, których chcąc nie chcąc muszę słuchać.

  2. Kiedy czuję się zmęczona światem, chcę się odciąć od niego i odpocząć, to wtedy zakładam słuchawki i słucham dźwięków. Jestem tylko ja i muzyka. Odpływam sobie w ten sposób :).
    A telefon i smsy są dobrą rzeczą, zwłaszcza gdy ktoś z kim chcesz porozmawiać mieszka po drugiej stronie Polski.
    Jednym słowem ta cała technologia ma swoje plusy i minusy. Ale ze wszystkim tak jest :).

  3. No dobrze – mając rodzinę jaką masz rozumiem, że zakładanie słuchawek na uszy i siadanie tylem do drzwi wywoluje u ciebie reakcje lękowe.
    Ja jednak z pełną premedytacją i przyjemnościa korzystam z komunikatorów – podtstawowy plus – koszty. Jak już mam Pana Kochanka na cudowną ogległość 350 kilometrów przez przeważającą część miesiąca to chciałabym choć czasem usłyszeć jego głos i to nie przez 5 minut rozmowy telefonicznej. Telefonu stacjonarnego nie mam i nie mam zamiaru mieć więc taki komunikator to idealne rozwiązanie. Za łącze internetowe i tak płacę wiec czemu by wieczorem nie założyć słuchawek i pogadać przez godzinę lub dłużej o tym co się zdarzylo, o czym sie myślało, czego doświadczyło….
    Coś co daje nam namiastkę zwykłego związku i pozwala ciągnąć to już prawie drugi rok…

  4. Moze spotkasz mojego tate… on ma bramę 3,4 ; sektor A3… Jarre 😀 hehe a ja będę tam ochroniażem z gryfu, więc mam koncert za free i jeszcze mi za to zapłacą hehehehehhehehe 😀

  5. Co do aktualnej notki. Ja się źle czuję jak gdzieś mam jechać sam i nie mam nic na uszach co by grało… komórka to w sumie gadżet, ale obecnie praktycznie niezbędny… słyszalem kiedys jak sie dwoch ludzi śmiało z innego kolesia, że nie ma komórki… Jak slucham muzyki to sie czuje o dziwo bezpieczniejszy, mam przeciez oczy, niepotrzebne halasy z zewnątrz nie zakucają mojego pola widzenia. To co jest za mna, często słysze, poprzez muzyke, pomimo faktu, że często gra bardzo głośno, ale słyszę wszystko. Dziwne, irracjonalne, ale prawdziwe. Pozdrawiam Awari, coś dawno sie nie widzeliśmy… moze Cię przyuważę na koncercie Jarra? Jak wiesz jak wygląda mój tata, to może też go wykumasz 😀

  6. I tego nie zrozumiem. Bo żadne głośniki nie da takiego efektu jak na słuchawkach.
    Ale daleka jestem od mumifikowania osób, których nie rozumiem. Spokojnie…

    … to pisze osoba uzależniona od muzyki.

  7. troszeczkę,bardziej irytuje własne brnięcie w coś o czym się wie,że jest nie do końca słuszne…no,ale zgodnie z regułami konsekwencji przecież nie zmienię zdania…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.