dziekanat powoli budzi się do życia,
cicho mruczą komputery,
personel mija się w drzwiach kuchenki,
każda łapie z lodówki swoje zimne picie i rusza do pracy,
powietrze w pokojach można kroić – poszło zamówienie na dodatkowe wentylatory.
lokalnym przebojem są PINGWINKI.
a w domu?
w domu wszechogarniający upał wyparł wszelkie przejawy energii. lokalny internet poszedł najwidoczniej na urlop – ciekawe co tym razem…
rodzice mają się dobrze, ale męczy ich upał, chrzestna wylądowała z tego powodu w szpitalu – wstępna diagnoza: spadek ciśnienia i tętna z powodu upału.
akwarium pomału zamienia się w zupę rybną, zaczynam rozważać dolewanie zimnej wody coby mi inwentarz się nie ugotował.
a co u Was?
mam nadzieję, że rajstopków nie musisz nosić, ckwlg ich spocona mać:)
co u Kiszczuna, wiesz może? padł pod presją upału i plażuje, czy po prostu wysechł internet u Zwierzy?
ZwierzÓW oczywiście:)
ps. rgala
Kiszczun pracuje przy remoncie kolejnego sklepu herbaciarza…narzekał coś na grzyba piwnicy i chwalił się znajomością z lokalnymi mętami:)))
podobno mają zamknąć Spacerową??prawda to??
prawda-li, jeno nie wiem, czy w weekend wydostać się można będzie z Osowej tylko helikopterem lub przz obwodnicę (wyobraź sobie, że ktoś chce pojechać na plażę w Jelitkowie… ha ha ha… przez Wrzeszcz > samochodem ok godzinę zamiast 20 minut:)), czy też dadzą jakąś komunikację zastępczą dla bezsamochodowców.
chyba będę musiała nauczyć sie lewitować, by odwiedzić mamę tej niedzieli.
…przez upał i całe miasto z Ujeściska. Po tym jak wysłałem ci sygnał, że będę u Zwierzów jestem u Zwierzów, a gdzie ty jesteś?
W Porcie też Internet popadał -od gorąca te sprzęty tam im się poprzegrzewały -serio, admin ich pisał…
Ogólnie, to ciepełko jakby… :/
To się podpisałem… -xb 😛 (pewnie z upału).
pracujesz w Dziekanacie? całkiem przyjemna praca… 😉 użerać się ze studentami 😛
nie, tak na poważnie to też kiedyś chciałam pracować w dziekanacie :))
ja nie daję się upałowi 🙂
w ciągu dnia siedzę w pracy i jestem wdzięczna, że taką dobrą klimę mamy… a po pracy wieczorem albo są rolki, albo jakiś wypad ze znajomymi…
chyba z tego wszystkiego najbardziej dają mi się we znaki komary, szczególnie późnym wieczorem, gdy wracam do domu
pozdrowienia dla rybek – kiedyś też je miałam i wiem co to znaczy hihii:)
Po tej długiej zimie nie powiem słowa złego na upały okropne.
PS.cały gdańsk jest jednym wielkim objazdem.
Ja już też mam dosyć…
Na moment przyjemniej się robi, kiedy patrzy się na te pingwiny. Nic dziwnego, że furrora.
buziak prosto z irlandii 🙂
Ja tam z reguły cały czas w terenie, więc sama wiesz co u mnie…
Pozdrowionka
też dziekanat:)?
>>>>>terracota
a i owszem dziekanat:)AMG a Ty??
prywatna.Gdańsk.więcej nie powiem. hihihi ;)))