kierunek alaska

dziekanat powoli budzi się do życia,
cicho mruczą komputery,
personel mija się w drzwiach kuchenki,
każda łapie z lodówki swoje zimne picie i rusza do pracy,
powietrze w pokojach można kroić – poszło zamówienie na dodatkowe wentylatory.

lokalnym przebojem są PINGWINKI.

a w domu?
w domu wszechogarniający upał wyparł wszelkie przejawy energii. lokalny internet poszedł najwidoczniej na urlop – ciekawe co tym razem…
rodzice mają się dobrze, ale męczy ich upał, chrzestna wylądowała z tego powodu w szpitalu – wstępna diagnoza: spadek ciśnienia i tętna z powodu upału.
akwarium pomału zamienia się w zupę rybną, zaczynam rozważać dolewanie zimnej wody coby mi inwentarz się nie ugotował.

a co u Was?

17 myśli w temacie “kierunek alaska

  1. mam nadzieję, że rajstopków nie musisz nosić, ckwlg ich spocona mać:)

    co u Kiszczuna, wiesz może? padł pod presją upału i plażuje, czy po prostu wysechł internet u Zwierzy?

  2. Kiszczun pracuje przy remoncie kolejnego sklepu herbaciarza…narzekał coś na grzyba piwnicy i chwalił się znajomością z lokalnymi mętami:)))
    podobno mają zamknąć Spacerową??prawda to??

  3. prawda-li, jeno nie wiem, czy w weekend wydostać się można będzie z Osowej tylko helikopterem lub przz obwodnicę (wyobraź sobie, że ktoś chce pojechać na plażę w Jelitkowie… ha ha ha… przez Wrzeszcz > samochodem ok godzinę zamiast 20 minut:)), czy też dadzą jakąś komunikację zastępczą dla bezsamochodowców.

    chyba będę musiała nauczyć sie lewitować, by odwiedzić mamę tej niedzieli.

  4. …przez upał i całe miasto z Ujeściska. Po tym jak wysłałem ci sygnał, że będę u Zwierzów jestem u Zwierzów, a gdzie ty jesteś?

  5. W Porcie też Internet popadał -od gorąca te sprzęty tam im się poprzegrzewały -serio, admin ich pisał…

    Ogólnie, to ciepełko jakby… :/

  6. pracujesz w Dziekanacie? całkiem przyjemna praca… 😉 użerać się ze studentami 😛

    nie, tak na poważnie to też kiedyś chciałam pracować w dziekanacie :))

  7. ja nie daję się upałowi 🙂
    w ciągu dnia siedzę w pracy i jestem wdzięczna, że taką dobrą klimę mamy… a po pracy wieczorem albo są rolki, albo jakiś wypad ze znajomymi…

    chyba z tego wszystkiego najbardziej dają mi się we znaki komary, szczególnie późnym wieczorem, gdy wracam do domu

    pozdrowienia dla rybek – kiedyś też je miałam i wiem co to znaczy hihii:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.