nie wiedzieć czemu miałam zdecydowaną ochotę na coś innego niż cotygodniowe posiedzenie w herbaciarni,
wysłano kilka smsów, wykonano telefony i ruszyliśmy sobie na przechadzkę zielonym szlakiem,
szło się miło łatwo i przyjemnie,
tempo wybitnie spacerowe, bo i odległości do pośpiechu nie zmuszały,
czasu starczyło na nazbieranie grzybów bez których nie zostałabym do domu wpuszczona.
Po raz pierwszy chodziłam po znanych lasach szlakiem…i lekką nostalgią napełniło mnie krążenie i kręcenie pętli po krainie dzieciństwa. Leśne polany, brzozowe alejki wciąż są, takie jak je pamiętam, most i działki gdzieś za Brętowem. Szłąm i doganiały mnie wspomnienia…stary cmentarz przy kościele, most z echem i byłam w domu.
…most z echem…
Ha, ile ja tam czasu już nie byłem.
Wiesz, tak trochę Tobie zazdroszczę. Pewnie się domyślasz czego.
Pozdrowionka
🙂
Chyba nie byłbym sobą: nie most tylko wiadukt. Gdzie różnica?
Pa!
A ja ostatnio jadąc nad Zegrze zostałam uświadomiona, że grzybiarki nie zbierają grzybów. Grzybiarki to te panie w skąpych strojach, stojące przy trasach przelotowych. Ci którzy zajmują się zbieraniem grzybów w lesie, to „grzybozbieracze”. Różnica warta zapamiętania 😉
Mile sa takie wedrowki ;o) Niby piechota, a jednak w czasie ;o)
Ostatnio mieszkałam nad jeziorem. Blisko niego był las. Miło było tak się włóczyć między drzewami. Uciec chociaż na chwilę od ludzi. Z chęcią zostałabym tam jeszcze tydzień :).
A dziś znienacka pojawił się listopad i udaremnił wszelkie próby spacerowania… 🙁
update:
most (względnie wiadukt, drogi Nietoperzu) jest burzony. przęsło nieweiserowe, ale zawsze 🙁
a wiesz że i ja w Gliśnie uprawiałam irlandzkie tańce na klepisku:) jakoś tak któregoś roku w sierpniu.. tak się zmachałam, że hej:) a owce czy kozy grzyby nam zjadły:)
Szkoda,. A wiesz może dlaczego?
> Nietoperz
bo mają poszerzać Słowackiego. mi też szkoda, nawet nie wiesz, jak. to była ta bardziej przyjazna część mostu. dobrze, że zostawili tę Weiserową… ale i tak szkoda. sypie się, fakt. ale to niesamowita sprawa była.
mi żal nawet obskurnego, odrapanego Bałtyku i zakładów Fazera. co dopiero przedwojenny, malowniczy (tfu) wiadukt, przy którym upłynęło mi dzieciństwo i młodość.
PS. ta młodość jeszcze nie upłynęła, ale tak dramatycznie to zabrzmiało:)
noom… w sumie mi tez by sie taki spacerek przydal…
Tylko, ze w samotnoci.
> Awari
śniło mi się dzisiaj, że jakiś facet do mnie dzwonił i bardzo łagodnym, ale bezdźwięcznym głosem wabił na przemian z pogróżkami, nie pamiętam juz dokładnie, proponował spotkania, na którymś z nich była nawet dziewczyna majacząca w tle, tak niby dla „bezpieczeństwa”, potem przyszłam na jakieś spotkanie i nagle ywszłaś z cienia Ty, powiedziałaś beznamiętnie, że zawsze mnie nienawidziłaś i że jako mała, nędzna szujka nie uniknę swojego losu, że to tylko kwestia czasu, żebyś się mnie pozbyła.
obudziłam się przerażona w nocy:)
rety:))))
pamiętaj,że sny to odwrócenie rzeczywistośći…
dlaczego ja?!
sny są tym, czym je sobie wytłumacymy…