dnia dziejszego

nie wiedzieć czemu miałam zdecydowaną ochotę na coś innego niż cotygodniowe posiedzenie w herbaciarni,
wysłano kilka smsów, wykonano telefony i ruszyliśmy sobie na przechadzkę zielonym szlakiem,
szło się miło łatwo i przyjemnie,
tempo wybitnie spacerowe, bo i odległości do pośpiechu nie zmuszały,
czasu starczyło na nazbieranie grzybów bez których nie zostałabym do domu wpuszczona.
Po raz pierwszy chodziłam po znanych lasach szlakiem…i lekką nostalgią napełniło mnie krążenie i kręcenie pętli po krainie dzieciństwa. Leśne polany, brzozowe alejki wciąż są, takie jak je pamiętam, most i działki gdzieś za Brętowem. Szłąm i doganiały mnie wspomnienia…stary cmentarz przy kościele, most z echem i byłam w domu.

15 myśli w temacie “dnia dziejszego

  1. …most z echem…
    Ha, ile ja tam czasu już nie byłem.
    Wiesz, tak trochę Tobie zazdroszczę. Pewnie się domyślasz czego.
    Pozdrowionka
    🙂

  2. A ja ostatnio jadąc nad Zegrze zostałam uświadomiona, że grzybiarki nie zbierają grzybów. Grzybiarki to te panie w skąpych strojach, stojące przy trasach przelotowych. Ci którzy zajmują się zbieraniem grzybów w lesie, to „grzybozbieracze”. Różnica warta zapamiętania 😉

  3. Ostatnio mieszkałam nad jeziorem. Blisko niego był las. Miło było tak się włóczyć między drzewami. Uciec chociaż na chwilę od ludzi. Z chęcią zostałabym tam jeszcze tydzień :).

  4. a wiesz że i ja w Gliśnie uprawiałam irlandzkie tańce na klepisku:) jakoś tak któregoś roku w sierpniu.. tak się zmachałam, że hej:) a owce czy kozy grzyby nam zjadły:)

  5. > Nietoperz

    bo mają poszerzać Słowackiego. mi też szkoda, nawet nie wiesz, jak. to była ta bardziej przyjazna część mostu. dobrze, że zostawili tę Weiserową… ale i tak szkoda. sypie się, fakt. ale to niesamowita sprawa była.

    mi żal nawet obskurnego, odrapanego Bałtyku i zakładów Fazera. co dopiero przedwojenny, malowniczy (tfu) wiadukt, przy którym upłynęło mi dzieciństwo i młodość.

  6. > Awari

    śniło mi się dzisiaj, że jakiś facet do mnie dzwonił i bardzo łagodnym, ale bezdźwięcznym głosem wabił na przemian z pogróżkami, nie pamiętam juz dokładnie, proponował spotkania, na którymś z nich była nawet dziewczyna majacząca w tle, tak niby dla „bezpieczeństwa”, potem przyszłam na jakieś spotkanie i nagle ywszłaś z cienia Ty, powiedziałaś beznamiętnie, że zawsze mnie nienawidziłaś i że jako mała, nędzna szujka nie uniknę swojego losu, że to tylko kwestia czasu, żebyś się mnie pozbyła.

    obudziłam się przerażona w nocy:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.