Awari on tour


Jak nie masz z kim to jedź sama, i w ten prosty sposób realizuję swoje marzenia i podróżach po świecie. Backpacker life style jak mawawiają. Tylko, czy w czasach wszechobecnego internetu cokolwiek jest daleko?
Jestem w Palestynie, kraju, którego z wielu względów nadal nie ma na mapie świata. Kraju, który pokochałam od czasu pierwszej wizyty i wiem, że będę wracać przy każdej możliwej okazji.
Plan wyjazdu był bardzo ogólny..dolecieć do Tel Avivu i jakoś to będzie…a był szabat i zero publicznego transportu…upsss kłopoty powiedziałby ktoś, ale ja z moim fartem zostałam podrzucona do Jerozolimy przez spotkanych W samolocie lokalesów. Pokazali, gdzie mam iść na autobus, nakazali pić dużo wody i ruszyłam. To jest to co lubię wędrówki po nieznanym mieście..mega gorąco…autobus za 6 szekli zawiózł mnie do Betlejem. I jestem, leniwie ciesząc się świadomością urlopu i absolutnie nie planując zwiedzania…
Z info praktycznych komary mnie żrą straszliwie…w hostelu poza mną nie aktualnie dużo gości, był Gareth z Londynu pracujący jako wolontariusz z trudną młodzieżą, teraz dołączyła dziewczyna z Japonii. Spokój tego miejsca jest tym czego potrzebowałam i za czym tęskniłam. Nieodmienie zaskakujący sposób jazdy po ciasnych uliczkach i taksówkarze wykłócający się kto danego pasażera podwiezie.Budynki z jasnego kamienia, nieustanne klaksony samochodowe, miasto na wzgórzach…

F

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *