Pewnego upalnego popołudnia doszłam do wniosku,że już dawno nie zaglądałam do kroniki przygód drużyny prowadzonej przez białowłosą rangerkę…oj dawno tego nie robiłam!
Aktualnie spotykamy naszych „bohaterów” w trakcie zwiadu w krainie nieumarłych polegającego głównie na taplaniu się w bagnie i narażaniu się komu popadnie.Zdaje się,że o naszej obecności wie już każdy nieumarły w promieniu wielu mil.Pomimo tak niesprzyjających warunków do wypełnienia zadania zleconego przez czarnego smoka jakoś dajemy sobie radę.Zadziwiająca jest wiara Mistrza gry w nasze umiejętności,hmm pewnie ma rację skoro jeszcze żyjemy aczkolwiek niektórzy znowu odwiedzą uzdrowicieli.
Wydłuża się lista niesympatycznych, nieumarłych sąsiadów zza rzeki.Coraz bardziej intrygująca robi się kwestia jak też będzie wyglądał tamtejszy pan na włościach?Skoro ma tak niesympatycznych poddanych to któż to może być?
a rangerka siedzi ubłocona w jakimś rowie i oczyma wyobraźni widzi wannę pełną pachnącej piany…na przemian z zielonymi oczyma pewnego elfa…
muzycznie WIEDŹMIN – pasuje klimatem.
wiedzmin soundtrack – mhmmmmm 🙂
…wszyscy bdziecie moi! Moi!!!! buhahahahaha!
wszysko w rękach Bogów…