pojechałam nad jezioro
wracam w niedziele
zamawiam słońce
burzę wieczorem
pioruny walące w jezioro
zero komarów
i
dobrą zabawę.
pojechałam nad jezioro
wracam w niedziele
zamawiam słońce
burzę wieczorem
pioruny walące w jezioro
zero komarów
i
dobrą zabawę.
…przychylam się do zamówienia – możemy podzielić koszty po połowie 🙂 … tak całkiem serio to powinnam się podpisać Vixi – blogowiczka marnotrawna…bo coś się blogowo opuściłam i będę opuszczać dalej chyba bo oddaję się wakacjom w pełni i aż brakuje mi czasu…tak więc u ciebie miałam tyle zaległości że aż mi włosy dęba stanęły ale nadrabiam…teraz życzę miłego aktywnego orzeźwiającego wypoczynku i braku komarzyc…
To prawie tak jak ja.
A prawie robi – jak już powszechnie wiadomo – wielką róznicę: ja jadę na CAŁY TYDZIEŃ.
Nie wiem tylko jak zniosę 24h/dobę te moje gremliny… pewnie zaraz znajdę sobie coś do pracy…
I jak, udał się wyjazd?
Oczywiście mam nadzieję, że wyczytałaś w poniższym złośliwość TYGODNIOWEGO a nie dwu dniowego wczasowicza?
Hę?
I tak mnie lubisz, prawda?
nie wyobrażam sobie jak mogłabym komuś zazdrościć wakacji w gronie rodzinnym…z pełnymi energi maluchami:)))
raczej współczuć powinno się tego pilnowania ciekawskich pociech:))
i wiatr moja droga.
bo ja we włosach mało wiatru miałam..
a mało we włosach to i mało w żaglach
:*
Tak to tylko w Erze 😉