trendi czubeczki…

Ja (25-02-2005 14:37)
tu Awari i Kiszczak pozdrawiają i czule w czubeczki całują…
Bajka (25-02-2005 14:38)
och dziekuje dziekuje dziekuje po stokroc
Bajka (25-02-2005 14:38)
cmoki niezimesko bajkowe
Bajka (25-02-2005 14:38)
nieziemsko ofkurs
Ja (25-02-2005 14:38)
kłócimy się właśnie kto będzie całował który czubeczek
Ja (25-02-2005 14:38)
piszę to co mi dyktują….
Ja (25-02-2005 14:39)
pod grożbą pokąsania
Bajka (25-02-2005 14:39)
ok
Bajka (25-02-2005 14:39)
to moze rozdziele
Bajka (25-02-2005 14:39)
Awari dostanie sie czubek nosa
Bajka (25-02-2005 14:39)
a Kiszczakowi czubek serdecznego palca
Bajka (25-02-2005 14:39)
moze byk?
Bajka (25-02-2005 14:39)
a ja was oboje i kazde z osobna pocaluje w czubek glowy
Ja (25-02-2005 14:40)
kiszczak myślał o bardziej jędrnych końcówkach
Bajka (25-02-2005 14:40)
tylko musze jeszcze urosnac troszke
Bajka (25-02-2005 14:40)
wlosy?
Ja (25-02-2005 14:40)
ma dużą rozwartość szczęk
Bajka (25-02-2005 14:40)
a owszem, bardzo jedrne
Bajka (25-02-2005 14:40)
tyle ze do pyska wlaza
Bajka (25-02-2005 14:40)
niesmaczne sa
Ja (25-02-2005 14:40)
nie chciałby wyciągać spomiędzy zębów
Bajka (25-02-2005 14:41)
powiesz pulkownikowi ze na duza rozwartosc szczek to dobry jest chleb razowy
Ja (25-02-2005 14:41)
poza tym ta chemia
Ja (25-02-2005 14:41)
on to czyta
Bajka (25-02-2005 14:41)
polykany w calosci
Bajka (25-02-2005 14:41)
no tak
Bajka (25-02-2005 14:41)
z chemii to pamietam ze o maly nomen omen wlos nie puscilam z dymem pracowni
Bajka (25-02-2005 14:41)
ale pewnie jeszcze kiedys o tym napisze
Ja (25-02-2005 14:41)
kiszczak puścił
Ja (25-02-2005 14:41)
i nie siedział
Bajka (25-02-2005 14:41)
alez ja wiem doskonale ze on to czyta
Ja (25-02-2005 14:41)
tylko leciał przez komin
Bajka (25-02-2005 14:42)
hyhy
Ja (25-02-2005 14:42)
ja tu za sekretarkęrobię
Bajka (25-02-2005 14:42)
chcialabym to zobaczyc
Ja (25-02-2005 14:42)
jeszcze mi powinien pensję zapłacić
Bajka (25-02-2005 14:42)
ja tylko uszkodzilam pania chemiczke z lekka
Ja (25-02-2005 14:42)
a nie gryźć
Bajka (25-02-2005 14:42)
i jej nowe nylonowe ponczochy
Bajka (25-02-2005 14:42)
a pewnie
Bajka (25-02-2005 14:42)
niech placi
Ja (25-02-2005 14:42)
no tak
Bajka (25-02-2005 14:42)
a nie gryzie
Ja (25-02-2005 14:42)
dostał ataku kaszlu
Bajka (25-02-2005 14:42)
ale wiesz Awari
Bajka (25-02-2005 14:42)
powiem ci w tajemnicy najswietszej
Bajka (25-02-2005 14:42)
ze
Ja (25-02-2005 14:42)
wspomniał coś o zupie na gazie
Bajka (25-02-2005 14:43)
chlopaki nie placa
Bajka (25-02-2005 14:43)
tak
Ja (25-02-2005 14:43)
zauważyłąm
Bajka (25-02-2005 14:43)
zupa na gazie to tradycyjny wykret towarzyski
Ja (25-02-2005 14:43)
ale dziewczyny są gorące(kiszczak)
Bajka (25-02-2005 14:43)
albo zelazko w pokoju wlaczone
Bajka (25-02-2005 14:43)
i nastawione na zraszanie
Bajka (25-02-2005 14:43)
kotlety sa gorace
Bajka (25-02-2005 14:43)
o ile pamietam
Ja (25-02-2005 14:43)
świat jest pełen niebezpieczeństw
Ja (25-02-2005 14:43)
pełen wpadek i zagadek
Bajka (25-02-2005 14:43)
dobra kochani, ja musze konczyc
Ja (25-02-2005 14:43)
ok
Bajka (25-02-2005 14:44)
hitler mi sie zbliza wielkimi krokami
Ja (25-02-2005 14:44)
pa
Bajka (25-02-2005 14:44)
arbeit macht crazy itp
Bajka (25-02-2005 14:44)
papa
Bajka (25-02-2005 14:44)
buziaki
Ja (25-02-2005 14:44)
cmoki

smak grapefruita…

to smak flirtu
słodko-gorzki
nie do końca prawdziwy
damsko – męska gra
towarzyska gra
zabarwienie erotyczne
kokietowanie
podrywanie
półsłówka
półcienie
coś czego nie ma
i nie będzie
bo
nie jesteś w moim typie
jak powiedział…

a ja?ja nie lubię flirtu i nie umiem w to grać.

brak numeru…

mnie dopadł i nie chce opuścić…
oznacza to ni mniej ni więcej to,że ktoś puszcza na moją komórkę sygnałki z zastrzeżonego numeru…
zaczęło się to jakieś trzy miesiące temu i początkowo zignorowałam myśląc,że ktoś zwyczajnie numery pomylił…
potem było już mniej sympatycznie…sygnałki odzywały się już nie co kilka dni,tylko codziennie…teraz jest ich kilka dziennie…a ja zaczynam się denerwować…bo doszły jeszcze milczące telefony na numer domowy…

być może przesadzam,ale doprawdy to wcale nie jest zabawne…irytujące owszem i powodujące lekki dreszczyk emocji…ale taki nieprzyjemny…

uprzejmie proszę tego kogoś niech pozostawi jakąś możliwość kontaktu…bo w ten sposób to tylko zniechęca mnie do swojej osoby…to wcale nie jest zabawne!!!

od pierwszego taktu…

jest to miłość,granicząca wręcz z obsesją…zastanawiam się ile jeszcze rodzina wytrzyma…słucham jak dzień długi piosenki o piratach,którą w perfidny sposób znajomy przesłał…powinnam się w zasadzie spodziewać czegoś podstępnego…wszak znany jest z podstępów ten znajomy…

piraci
piraci
piraci…

piratespubk.jpg

Raise the flag of piracy, sing the song of victory
Glorious in battle are we
We’ve never known defeat, we never will retreat.
We live to hear the cannon roar,
And terror is our semaphore
Victoriously loathsome are we,
We rob the rich, the poor; then steal a little more.
Victory: we fight to win
Victory: is ours again
We are the scourge of the land and sea
Beastly pirates are we.
Masters of the briny sea,
We’ll go down in history.
Couragous men who live by the sword
We deal in treachery, the kings of lechery.
Raise the anchor, trim the sail
We raid tonight if winds prevail
Invincible we fight to the end
United to a man, we need no battle plan.
Victory: we fight to win
Victory: is ours again
We are the scourge of the land and sea
Beastly pirates are we.
It’s so pitable a sight, to see them walk the plank
They squirm and cry for mercy regardless of their rank.
Victory: we fight to win
Victory: is ours again
We are the scourge of the land and sea
Beastly pirates are we.
Victory: we fight to win
Victory: is ours again
We are the scourge of the land and sea
Beastly pirates are we.
Victory!!

piratespubl.jpg

gwoli wyjaśnienia…

zasadę taką mam,że wolę najgorszą nawet prawdę niż jakieś obietnice bez pokrycia i złudzenia…nie wiem,czy to dobrze,czy też źle…ale za to uczciwe wobec samej siebie…choć czasem boli…da się żyć…tylko czasem rezygnacja dopada…

p.s odwołuję dzień jutrzejszy!!stanowczo nie mam na niego humoru i nastroju!!walentynki precz!!

brak odwagi…

tak się zastanawiam,że im starsza się robię tym bardziej boję się odtrącenia…
tym prędzej uciekam od kolejnych szans…
kolejnych trudnych pytań na które powinnam dać sobie odpowiedź lub chciałabym usłyszeć od kogoś odpowiedź na pytanie jeszcze nie wypowiedziane…omijam problem…omijam i jestem zła na siebie za nie skorzystanie z możliwości zmiany czegoś…brak mi odwagi…

p.s
ja cię kocham,a ty śpisz…kiedyś może o tym głośno powiem…i nie ucieknę kryjąc się…

nie lubię…

gdy moja Psota jest chora…
nie lubię…
tej ciszy i smutku wiszącego nad całym domem…
bezradności w oczach…

kurcze,już dawno nie było tu tak cicho
wystarczy by kociak się rozchorował i dom cichnie,zupełnie jakby cała radość odpłynęła…

doktor mówi,że będzie dobrze i robi kolejne zastrzyki na wzmocnienie…uwierzę w to,gdy mały czarno-biały futerkowiec znowu zacznie biegać po domu…jutro kolejna wizyta u lekarza…

poza zasięgiem…

najpierw dostałam mailem wiadomość…
pojawił się radosny błysk w oku…
potem plakaty na mieście zobaczyłam…
spisałam telefony pełna entuzjazmu…

a potem poznałam ceny biletów na koncert Yamato (japoński zespół grający na bębnach i innych tradycyjnych instrumentach muzycznych) i entuzjazm prysł jak bańka mydlana…rzec można rozwiał się tak jakby go nigdy nie było…

nie dość,że w Trójmieście bilety są najdroższe w skali całego kraju…swoją drogą ciekawe dlaczego…to kurcze dostać ich nie można i punkty podane w necie nic nie wiedzą,że mają je w sprzadaży…ciekawostka taka przyrodnicza…

Yamato_01.jpg

p.s gdyby ktoś miał na zbyciu 130 zeta to uprzejmie proszę o kontakt…tyle kosztuje bowiem najtańszy bilet na ten koncert w Gdańsku…