pielgrzymka do Wilna

W ramach urlopowego spędzania czasu zdecydowałam się na udział w pieszej pielgrzymce do Wilna. Mglisty i mało klarowny plan z zeszłego roku doczekał się jednak realizacji. Przejdziemy się z Białegostoku przez Białoruś do Wilna. W założeniu mają to być rekolekcje w drodze, a w praktyce to nie wiem. Nigdyy nie byłam, ani nie brałam udziału w tego typu zdarzeniu. Owszem za czasów szkoły podstawowej i w mniejszym stopniu liceum religia i kościół odgrywały ważną rolę w moim życiu, potem zaczęło się robić tego coraz mniej. Faktem jest, że od paru lat praktycznie nie uczestniczę w życiu parafii. Zrezygnowałam z coniedzielnych mszy, gdy przed pewnymi wyborami ksiądz mi z ambony mówił na kogo mam glosować…

A teraz pielgrzymka i tak się zastanawiam, czy nie powinnam wymyślić jakiejś intencji, czy nie spróbować uwierzyć na nowo?
czy zwyczajnie iść i cieszyć się drogą, tak jak zazwyczaj. odprawiać własne prywatne rekolekcje, zatrzymywać się przy przydrożnych krzyżach i iść z uśmiechem, ze słońcem na twarzy i wiatrem we wlosach.