o studiach słów kilka…

dochodzę do wniosku,że chyba podoba mi się to całe studiowanie…pewnie dlatego,że podchodzę do tego na luzie i z całkowitym dystansem. chodząc na kolejne wykłady sprawdzamy sobie z całkiem sympatyczną ekipą na kogo z wykładowców i na jaki przedmiot trzeba zwrócić większą uwagę, ogarniamy extranet i inne dyrdymały początkowe…starostę mamy wybranego, ktoś tam ogarnia grupę na FB, spokojnie dzielimy się wiedzą, gdzie jaki podręcznik zdobyć. Jest ciekawie, grupa liczy sobie w tej chwili 19 osób, na ogół ludzie wydają się wiedzieć,że trafili na studia i hmm ogarniają, iż prowadzącym należy się odrobina szacunku wyrażana poprzez nie spóźnianie się na zajęcia. co prawda wykłady nie są obowiązkowe, ale na tych pierwszych mówią co trzeba zrobić, aby przedmiot zaliczyć wypada się pokazać…ktoś z grupy policzył,że będzie w tym semestrze 6 przedmiotów do zaliczenia, jest i siódmy,ale prowadzący przedmiot wiedza o państwie i prawie z góry zapowiedział, że wszyscy mają 3, a jak ktoś chce więcej to ma zajrzeć na konsultacje…z zajęć tych nie wyniosę niczego poza utwierdzeniem się w przekonaniu,że wszystko załatwia się poprzez znajomości…dwa wykłady jakie mieliśmy w 90% oparte były na radosnym słowotoku prowadzącego opowiadającego o tym, co i jak udało mu się załatwić dla kogoś wykorzystując znajomości – czytaj dawnych studentów na rozmaitych stanowiskach, tudzież załatwić operację dla ojca wykorzystując kontakty ze znajomymi lekarzami…w zasadzie wszyscy to wiemy i jak to ktoś dziś powiedział szkoda czasu dla takiego bufona, który chwali się na prawo i lewo dobrym uczynkiem jaki wykonał wykorzystując znajomości…nie wiem…może mieliśmy mu jeszcze brawo bić..nie lubię takiego bicia piany jakie uprawia akurat ten pan i dużo bardziej sensowne okazały się dla mnie wykłady z globalizacji i ekonomii. o dziwo z przyjemnością wgłębiam się w temat łącząc sobie to logicznie…

i mam takie wrażenie, że nie samo studiowanie i uczenie się jest dla mnie tu najważniejsze…chyba najbardziej cieszy odzyskiwanie jakiegoś kawałka życia, którego brakowało…nie miałam możliwości studiowania wcześniej, sytuacja w domu i konieczność pracy…a teraz nie ma rodziny, faceta…więc potraktujmy to jak coś w zamian i bawmy się dobrze na studiach.

będzie dobrze:)