ladies & gentelmen

uprzejmie informuję strony zainteresowane przebiegiem mojej kariery zawodowej, że aktualnie pokonuję kolejne przeszkody na papierkowym torze przeszkód AMG. zaliczam kolejne okrążenia w biurokratycznym kołowrocie i mimochodem poznaję przyszłe miejsce pracy od piwnic po strychy. przemykam po labiryncie korytarzy i usiłuję zapamiętać który papierek gdzie oddać i jaką pieczątkę, gdzie zdobyć.
i wiecie co potwierdza się stara prawda, że taka pani za biurkiem to bywa ważniejsza od pana dziekana, czy też rektora…obym w taką się nie zmieniła.

a reszta świata toczy się własnym torem, o polityce mówić nie będę coby sobie nerwa nie psuć do reszty. brat zawitał z kilkudniową wizytą z Anglii i na wstępie wymeldował się, aby uniknąć podwójnego płacenia podatków. nie planuje powrotu do kraju radia Maryja. trudno mu się dziwić.

znajomej bloga skasowali po umieszczeniu obrazka z guru wszechpolaków w formie tarczy strzelniczej…mnie posta skasowali na hyde parku – cytowałam nową wersję bibli z kwakaniem w tle…

obejrzałam Kod Leonarda – przywoity film sensacyjny, bez fajerwerków.

więcej grzechów nie pamiętam
idę spać.

ajwaj ajajaj…

drodzy czytelnicy

niniejszym informuję,że zmieniam pracę,a ponieważ jest to burzliwy i nerwowy czas trudno mi się na czymkolwiek innym skupić.
czekam już tylko i wyłącznie na koniec tego miesiąca.
o nowej pracy powiem tylko, że płacić będzie mi minister zdrowia. pensja i zaplecze socjalne nader atrakcyjne. normalne godziny pracy, szansa na jakiś tam rozwój zawodowy…wreszcie!!!

p.s prawdę mówiąc napisałabym więcej, ale dopóki pensji nie dostanę…wszyscy wiedzą jak to jest…

idealna Europa

przepis na idealnie poukładaną Europę:
zebrać francuskich kucharzy, niemieckich inżynierów, szwajcarkich polityków, brytyjskich policjantów oraz włoskich kochanków.

senny koszmar:
niemieccy kochankowie oraz włoscy politycy…

p.s mój prywatny
wcale nie wiem,czy włoscy politycy są aż takim koszmarkiem jak nasze krajowe kwakacze i reszta inwentarza…

że co?! że jak?!

no to wpadłam jak przysłowiowa śliwka w kompot i wiecie co? podoba mi się to wpadnięcie.
a tak niewinnie się zaczęła moja przygoda z portalem EPULS wirtualną strefą rozrywki , która zastąpiła mi gry rpg online. w dniu dzisiejszym zostałam obdarzona funkcją admina w jednym z tamtejszych klubów.
trwają właśnie intensywne konsultacje i wychodzenie z szoku i inne takie tam sensacje towarzyszące opadającemu na me wątłe barki ciężarowi odpowiedzialności:)))
trzymajcie kciuki cobym plamy nie dała za szybko!!!

trzykropkowe dejavu

próba określenia słowami niejasnego odczucia rzadko kiedy kończy się powodzeniem, wątpliwe więc, by ktoś poza mną i kilkoma osobami zrozumiał.

jak spróbować wyjaśnić coś czego samemu nie jest się w stanie tak do końca zrozumieć?!

jak?!

bardzo bym chciała wiedzieć skąd we mnie ten talent dzięki, któremu przyciągam do siebie „echo dni, które były”?!
dlaczego u licha?!

wiem to irracjonalne, ale czuję nerwowe drgania i gwałtowną chęć ucieczki. i nie potrafię rozróżnić, czy uciekam przed tym co było, czy przed podobieństwem tego co jest do przeszłości.