
odwróciłam się i on tam był…zaklęty i ukryty w drzewie.

sprawiłam sobie prezent na okrągłe urodziny, chciałam się wyrwać , zresetować…wyjazd był intensywny, pełen atrakcji i zachwytów chwilą. więcej zapisałam na dysku wewnętrznym niż na zdjęciach.
wyjazd był impulsem , odpowiedzią na paskudny listopadowy dzień w pracy….a potem jeszcze mniej wesołe urodziny spędzone niestety w pracy…zapowiedziałam koleżankom, że nie planuję obchodzenia tej jakże wątpliwej rocznicy…ale one uznały, że to będzie fajnie zrobić niespodziankę . jakże nie lubię tych sytuacji, gdy , aby zachować pozory muszę się uśmiechać i robić dobrą minę do złej gry…żeby komuś nie było przykro..bo się postarał z tą niespodzianką….było minęło.

pojechałam i zwiedzałam sobie Tunezję…dlaczego tam? to proste, cena za wycieczkę w danej chwili mieściłam się w moim budżecie…i gdzieś tam w opisie miała Stars Wars…plany zdjęciowe do najlepszych filmów z serii…malutkie marzenie spełnione…bo na wycieczkę na plan Władcy Pierścieni to mnie raczej nie będzie stać….i już się z tym pogodziłam.
Za to w Tunezji ładowałam baterie włócząc się po krętych uliczkach lokalnych bazarów, pijąc hektolitry miętowej herbaty z rozmaitymi dodatkami, targując się na stoiskach i radośnie szastając na prawo i lewo urodzinową forsą…śladami Russela Crowe’a kręciłam się po koloseum


mnóstwo wrażeń i widoków, trudno zdecydować, które ciekawsze i bardziej warte pokazania. zabawne jest to, że często jak gdzieś jadę nagle odzywają się osoby, które zazwyczaj milczą i nawet im szkoda czasu na napisanie smsa, czy zwykły telefon…ale jak się , gdzieś jedzie to nagle pojawia się prośba o przywiezienie czegoś tam…nauczyłam się to kwitować prostym zapytaniem, a czy ty mi kiedyś coś ze swoich wyjazdów przywiozłeś/aś…
czasem szkoda, że nie jadę z kimś by dzielić radość z wyjazdu…ale wyjazd z kimś to też konieczność ustępowania i modyfikowania swoich planów, a jak się jedzie samemu to jest luźniej…niezbyt lubię wyjazdy z dużymi biurami podróży, ale ostatnio jest to jedna z niewielu opcji dla tzw. singli, a i to nie zawsze…bo kierunek lub termin wycieczki jest anulowany, gdyż grupa się nie uzbierała.

smutno trochę , bo w tym roku 1szy raz od lat mam piękny długi weekend majowy wolny, ale znajoma ekipa z którą jeździłam na majówki to już osoby na emeryturze i mają tyle wolnego ile chcą….więc sobie weekend majówkowy przenieśli na później….trudno się mówi, zobaczymy jak będzie za rok.
ja będę podróżować…dzięki temu czuję ,że żyję.