odmienne stany świadomości

właśnie się dowiedziałam, że na zbliżającą się imprezę w domu kumpla mam przybyć z tzw. osobą towarzyszącą…informacja ta zabrzmiała niczym ultimatum i wprowadziła popłoch w moje myśli i tak już skutecznie przytłumione panującym wszechwładnie upałem…gdzie ja u licha w ciągu tygodnia znajdę osobę towarzyszącą?!…wszystko w okolicy sparowane i trudno wymagać, by kobietę własną jeden,czy drugi luzem zostawił w celu imprezowania ze znajomą…chociaż może kogoś skusi niezła impreza…darmowe napoje i pyszne jedzonko…

teraz będę się głęboko zastanawiać co z tym fantem zrobić i drapieżnym wzrokiem przypatrywać się znajomym panom;))).

tworzymy legendę Kiszczaka

wrzućcie w google słowo Kiszczak i co wam się pokaże? na jednym z pierwszych miejscShadowland gdzie rzeczony Pan wyraża swoje zdanie na temat tego i owego.
Korzystając z nieobecności Pułkownika i na wyraźne życzenie wiernych fanów publikujemy archiwalne zdjęcia.

skanuj.jpg

Kiszczak plus Stalowa Sylwia, Phantom i autorka bloga niniejszego dnia 2.05.1999 roku.

skanuj0001.jpg

chaos kontrolowany

czyli przygody Awari w nowej pracy.
generalnie rzecz biorąc jest nieźle, zaczynam się orientować, gdzie co leży w pokoju…aczkolwiek własne biurko stanowi dla mnie jeszcze ląd nieznany, jedynym elementem tamże nie budzącym aż takich obaw jest komputer – wyobraźcie sobie wszystkie programy są oryginalne:)), mam nagrywarkę oraz inne bajery, uroku sprzętowi dodaje sprawnie działający net, co skrzętnie wykorzystam.
wielką loterię w tym tygodniu stanowi w dziekanacie możliwość zrobienia porannej herbatki jako,że trwa remont i nie zawsze mamy z rana wodę. wobec powyższego korytarzami snują się nie końca przebudzone żeńskie zombi i jęcżą kiedy woda będzie…
senna jestem bardziej niż zwykle jako, że do nowej pracy chodzi się na godzinę 7.30 rano i gdzieś tak w okolicach 13tej dopada mnie śpik totalny.
zaczęłam rozważać co jest bardziej usypiającą lekturą ustawy rządowe,czy umowy z biurami rekrutującymi zagranicznych studentów do AMG – jak narazie stanowi to dla mnie niezrozumiały bełkot.
strefę wpływów kanclerza i rektora we właściwym tym personom budynku rozpoznaje się po kolorze dywanów i bogactwie wystroju – u kanclerza dywany są czerwone plus zwykłe drzwi, a u rektora ciemna purpura na korytarzu i schodach:)), czuje się cieżar gatunkowy urzędującej tam osobistości..
cdn..

a tak poza tym to fajnie jest.

bez tematu

posłuchaj tego co powiedzieć chcę,
postaraj się zrozumieć
nie komentuj w trakcie
zrozumiałeś?
zrobisz to o co proszę?
obiecaj…
z góry uprzedzam to nie będzie wiersz,ani tym bardziej jakaś fikcja, to próba opowiedzenia czegoś, próba opowiedzenia o znajomości.
o jednej z wielu przedziwnych znajomości w moim życiu…w pracy spotkałam i poznałam wielu nowych ludzi, o najróżniejszych charakterach i orientacjach seksualnych.
z kilkoma z moich obecnie byłych klientów nawet się polubiliśmy i podtrzymujemy znajomość. chcę opowiedzieć o pewnym panu z którym się zaprzyjaźniłam, w zasadzie wyszło to jakoś samo z siebie, rozpadł się jego związek i taki rozbity przesiadywał u mnie,godziny przeklikane na gg,rozmowy na żywo,jakieś kina i spacery gdzieś tam.
tak rodzą się dobre znajomości , tak zwyczajnie się polubiliśmy,całkiem niepostrzeżenie zajął ważne miejsce w moim życiu, jak to się mówi zapełnił puste miejsce i ożywił. zabawne,ale dzięki niemu łatwiej znosiłam trudne dni w pracy i przetrzymywałam złe traktowanie. ta znajomość to takie przysłowiowe rozumienie się w pół słowa.
spędzamy razem więcej czasu niż z resztą znajomych i nie nudzimy się.
tylko czasem bolą komentarze innych znajomych, że poleciałam na bezpieczną znajomość z facetem…bo wiecie ten kolega jest gejem i czasem mam ochotę w twarz strzelić tych innych znajomych ,którzy komentują a może jeszcze mu się odmieni…
to boli taki komentarz słyszeć.

Kiszczak nadciąga

gdzieś tak znad horyzontu rozlega się grzmot i w miarę upływu czasu coraz większa chmura dymu oraz kurzu podnosi się…taaaak, to Kiszczak przedziera się z Brzeźna przez blokowiska Zaspy w kierunku na Wrzeszcz, gdzie pomieszkuje właścicielka bloga niniejszego. skuszony nader przemyślnie skonstruowaną pułapką w postaci wolnego kompa i miłego towarzystwa Pułkownik przybywa. groza ogarnęła sąsiedztwo i z lekka zaskoczona Awari wsłuchuje się teraz w zapadłą nagle ciszę…hmmm,nawet kota nie widać. nastrojowi grozy przeczy radosne słońce za oknem…nie bez znaczenia dla wizyty wyżej wymienionego może być też chęć wysłuchania opowieści o zdobyciu w dniu wczorajszym Jaru Raduni(opis trasy wycieczki) jak również ponabijania się z co bardziej efektownych siniaków tamże zaliczonych…zdjęcia wkrótce.
czas przygotować zasieki
zbliża się groza
schodzimy do piwnic.

p.s dedykowane Kiszczakowi z wyrazami przyjaźni.