mam!!!

bilety na listopadowy koncert Rammstein w ERGO Arenie:))) i niech mi nikt nie próbuje wmówić, że marzenia się nie spełniają.
gdy wreszcie sala widowiskowa na pograniczu Gdańska i Sopotu została oddana do użytku coś drgnęło, wreszcie jest miejsce, gdzie może coś się dziać poza letnimi festiwalami.
o koncercie Niemców z ulubionego zespołu dowiedziałam się podczas urlopowego wypadu w góry, nagle telefon zazwyczaj cicho drzemiący w kieszeni przebudził się i sypnęło smsami od znajomej ekipy. kumpel napisał : tak jak obiecałem, idziemy razem 14 listopada na koncert do Ergo Areny…no i zgaduj tu, o co chodzi, więc zadzwoniłam i nagle widoki zrobiły się jeszcze piękniejsze, a zachód słońca nad Beskidem rozświetlił się kolorami…nie ma to jak dobre wieści w odpowiednim momencie.

tak poza tym Kiszczak się zaręczył, niestety ominęła mnie impreza z tejże okazji. uznajmy,że te toasty w górach to były między innymi z tejże okazji:)))

z mniej przyjemnych rzeczy – nie ma to jak rozchorować się na grypę żołądkową w pociagu…zwłaszcza w przedziale z kuszetkami. wrażenia niezapomniane, zwłaszcza gdy trzeba wszystko sprzątać w środku nocy…
w związku z powyższym odpadłam z ekipy na dzień w którym zwiedzano Żywiec…sorry Kiszczaku nie ma pamiątki z muzeum w Browarze Żywieckim. Podobno było fajnie…ehhhhh. Wirus dopadł jeszcze 3 osoby z organizatorem wyjazdu włącznie, ale ten był twardy i poszedł na trasę mimo choroby.

było pięknie i oby za rok było podobnie.
tymczasem odliczam dni do letniego urlopu
a po urlopie będzie odliczanie do listopadowego koncertu.