Na wykładzie

Siedzę sobie w szkole na wykładzie…fascynująco nudny…sympatyczna pani o tym, że ma z nami zajęcia w piątek późnym wieczorem…próbuje nas zainteresować tematem…idzie to średnio, a nawet gorzej. Grupa siedzi w miarę cicho i czasem notuje oraz ktoś tam robi zdjęcia slajdów. Generalnie rzecz biorąc przedmiot wrzucony nam do planu chyba przez pomyłkę…pewnie dlatego,że kierunek bezp.wewnętrzne podłączono do wydziału zarządzania i finansów i skutkiem tego miewamy tak interesujące przedmioty jak zarządzanie jakością w instytucjach odpowiedzialnych za bezp.wewnętrzne. Gorzej będzie jak coś z tego pojawi się na egzaminie dyplomowym….próbuję słuchać, ale jest
to wiedza tak zupełnie do niczego nieprzydatna…trwa wyjaśnianie procedury certyfikacji…bleeeee.
Spora część grupy spędza czas na przyjemnej rozmowie na korytarzu.

Naprawdę na palcach jednej ręki można policzyć ciekawie prowadzone przedmioty….szczyty biją parogodzinne analizy poszczególnych paragrafów w tym, czy innym kodeksie prawnym, gdziie nie innej opcji niż wykucie na pamięć….

Nigdy nie mieliśmy możliwości obejrzenia regulaminów przedmiotów, nie wiemy co w nich jest. Na ogół zaliczenie przedmiotu to prezentacja plus obecność, rzadziej jakiś test, czy sprawdzian. Nie bardzo jest możliwość nauczenia się czegokolwiek, wykładowcy często z przypadku, czytający po raz kolejny swoje prezentacje…

przerwa.