nowa notka

miała być radosna i optymistyczna jak ten błysk słońca za oknem
miała być,ale …
po pierwsze:
mama przyniosła od lekarza receptę na aparat słuchowy – przybliżony koszt 1000zeta,niby fundusz zrefuduje połowę,ale skąd wziąc resztę,
po drugie:
ojciec zapomniał odłożyć kasę na zapłacenie podatku za sprzedane akcje i brak mu teraz drobnej kwoty 2000złotych!milutko no nie,a na dodatek od kilku miesięcy nie bierze swoich lekarstw i tylko czekać widoku erki pod domem
po trzecie:
w pracy jeden szef dał podwyżkę, niewielką,ale dał.drugi szef za to powiada,że jeśli sklep nie ruszy czytaj nie zacznie przynosić dochodu to go zamykają za rok.

i jak tu można cokolwiek planować,liczyć na jakąś stabilizację.powoli tracę swoje zapasy optymizmu i czuję jak pogrążam się w jakimś czymś zimnym,obcym.wiem,że boję się i to z każdym dniem coraz bardziej.już nawet ulubione rpg nie przynosi ulgi,nie mam siły na zrobienie kolejnej postaci,
poprostu nie mam już siły.

na dzień dobry i dobranoc…rammstein

rodzinka twierdzi ,żem oszalała,żem crazy jest
bo Rammstein u mnie jest na topie i miejsca swego nie oddaje
szmerglem
bzikiem
fijołem lub też innym odchyłem to nazywają i szerokim łukiem omijać zaczynają,
szmergiel to ugruntowany jest solidnie i ostatnio w szał radości wpędził Awari prezent od kumpla, którym był koncert tegoż szmergla na dvd
nie zważając na późną porę – okolice północy siedziałam i pełna szczęścia nuciłam pod nosem lub raczej z powodu słabej znajomości języka próbowałam nucić kolejne piosenki i ciężko żałowałam, że mnie tam nie było!!!

swoją drogą to niezła metoda odgrodzić się muzyką od rodzinki
schować się za chropawym brzmieniem głosu Tilla
odjechać i uciec
nie mieć nigdy dość tego narkotyku jakim jest muzyka
bo to mój narkotyk i uzależnienie

czas na nową dawkę
du…du hast itp itd
odpalam muzę życząc wesołego alleluja.

bo tak trzeba

przepraszam,bo tak trzeba,a nie dlatego,że naprawdę tego chcę i uważam to za słuszne

ileż razy tak można
wybierać mniejsze zło
czy to jest nieszczerość wobec samego siebie?!
czy też niechęć do zaogniania i tak już napiętej sytuacji?

przepraszam
mówię tak,gdy chcę powiedzieć nie
zostaję,gdy odejść chcę

dlaczego?
bo tak trzeba i wypada
miłą być

więc uśmiecham się radośnie
z dzikim błyskiem w oku!!!

substytut

coś nie idzie mi nic ostatnimi czasy,
inaczej mówiąc mam klasyczny przypływ czarnowidztwa i innych takich mało sympatycznych klimatów,
ponarzekać by się chciało na to jaki świat jest brzydki i że nikt mnie nie kocha,

a więc narzekam jak jasna cholera i już mi się robi niedobrze od tego narzekania,więc radośnie zwalę to na zimę,która po raz kolejny powróciła i zakryła miasto lodowym uściskiem,

i potęsknię sobie za słońcem,za blaskiem i ciepłem,którego brak tak na zewnątrz jak i wewnątrz.

Madonna
Drowned World / Substitute For Love

I traded fame for love
Without a second thought
It all became a silly a game
Some things cannot be bought

I got exactly what I asked for
Wanted it so badly
Running, rushing back for more
I suffered fools so gladly

And now I find
I’ve changed my mind

Chorus

The face of you
My substitute for love
My substitute for love
Should I wait for you
My substitute for love
My substitute for love

I traveled round the world
Looking for a home
I found myself in crowded rooms
Feeling so alone

I had so many lovers
Who settled for the thrill
Of basking in my spotlight
I never felt so happy

Chorus

poza snem…

czy śnisz ten sam sen…
czy spotkamy się znowu?
w tej samej minucie
w tym samym marzeniu

tęsknię za Tobą wiesz?
nawet nie wiem,czy jesteś prawdziwy
gdzieś tam daleko
poza snem

proszę przyśnij mi się dziś
i jutro
i pojutrze

zawsze już mi się śnij
tu i teraz
poza snem

kocie humory i polityka…

zdominowały ostatnie dni…kot jaki jest każdy wie…humorzasty i kompletnie nieprzewidywalny…toteż moja mama jakoś nerwowo reaguje na kocie ataki…aczkolwiek jakiś cień sensu w tych jej wrzaskach może jest…miejscowy tygrys imieniem Psota zrobił się ostatnio wybitnie bojowy…najwyraźniej odezwała się w niej krew przodków ze starożytnego Egiptu, gdzie koty pilnowały świątyń…Psota dzielnie staje w szranki ze starożytnymi…niestety cierpi na tym moja mama,której podrapane łydki są świadectwem kocich ataków…

a polityka?
polityka to coś czego nie trawię,czego nie rozumiem i nie staram się nawet zrozumieć wychodząc z założenie,że skoro nie mam na to wpływu to po co sobie tym głowę zawracać…no i mam teraz za swoje…odrabiam zaległości z nawiązką jako,że do naszego świata – czytaj świata gry rpg wkroczyła z wielkim hukiem polityka i moja rangerka z wielką niechęcią i potężnymi oporami musiała się nią zająć…no bo powiedzcie sami jak dziedziczka dwóch potężnych rodów ma sobie odpuścić cały ich majątek…wali się dawny porządek i ustanawiamy nowy…

aaaaa ja jako głowa rodu? ratunku!idę się upić!a potem zajmę się naprawą świata i pogrzebami przodków co mi ten bałagan zostawili…

fire walk with me…

godzina ok.1sza w nocy z niedzieli na poniedziałek – Awari posypało się coś w ustawieniach przeglądarki internetowej – efekt: tzw.ulubione strony zwiedzją nieznane mi bliżej rejony…pomału je odnajduję w internetowych odmętach…

godzina ok.2ga w nocy – ciężko rozgoryczona i zła Awari wreszcie idzie spać…

godzina 7ma dzwoni budzik – czas się zbierać do pracy…

godzina 9ta – Awari teoretycznie rozpoczyna pracę w krainie „Real”nych możliwości…

w międzyczasie Awari:
obserwuje kilkakrotne pościgi za złodziejami sklepowymi
kończy czytać książkę oraz kilka czasopism
bierze udział w pokazie makijażu – nawet ładnie potem wyglądała
pracowicie sprząta kurze na sklepowych półkach
czasem nawet udaje się jej coś sprzedać
jak zwykle pełni rolę lokalnego biura informacji
bierze udział w życiu towarzyskim „real”nego pasażu handlowego

i tak pomiędzy jednym łykiem herbatki i brzękiem kas sklepowych pojawia się na zegarze…

godzina 20.48 – do Awari dociera informacja o kolejnej kradzieży w Realu,koleżanka traci torebkę z zawartością…

godzina 21sza i koniec szychty, można iść do domu…

i jak tu można lubić poniedziałki?!

p.s no i jeszcze cały dzień czekała Awari na Kiszczaka, który miał się u niej w pracy pokazać…no nic jutro mu powie co myśli…

bez znaczenia ?

nie ma słów bez znaczenia
nie ma…
w każdej literce
w każdym słowie
w każdej myśli jest część nas,
część naszej duszy,
część tego co czujemy i o czym boimy się powiedzieć ,
przed czym uciekamy…
część tego, czego pragniemy…

nie
nie ma słów bez znaczenia

bójcie się…

idę w czwartek do fryzjera…
co z tego wyniknie jeszcze nie wiem…
ale idę i już!!!
na przekór wszystkim i wszystkiemu
głównie sobie rzecz jasna…
cóż jeszcze rzec mogę…
no dobrze przyznam się…
uwielbiam tam bywać…
cisza
spokój
relaks

to takie kobiece…