miała być radosna i optymistyczna jak ten błysk słońca za oknem
miała być,ale …
po pierwsze:
mama przyniosła od lekarza receptę na aparat słuchowy – przybliżony koszt 1000zeta,niby fundusz zrefuduje połowę,ale skąd wziąc resztę,
po drugie:
ojciec zapomniał odłożyć kasę na zapłacenie podatku za sprzedane akcje i brak mu teraz drobnej kwoty 2000złotych!milutko no nie,a na dodatek od kilku miesięcy nie bierze swoich lekarstw i tylko czekać widoku erki pod domem
po trzecie:
w pracy jeden szef dał podwyżkę, niewielką,ale dał.drugi szef za to powiada,że jeśli sklep nie ruszy czytaj nie zacznie przynosić dochodu to go zamykają za rok.
i jak tu można cokolwiek planować,liczyć na jakąś stabilizację.powoli tracę swoje zapasy optymizmu i czuję jak pogrążam się w jakimś czymś zimnym,obcym.wiem,że boję się i to z każdym dniem coraz bardziej.już nawet ulubione rpg nie przynosi ulgi,nie mam siły na zrobienie kolejnej postaci,
poprostu nie mam już siły.