obiecałam sobie, że nie będę się przejmować tym, że ktoś mnie o coś poprosił, a potem o tym zapomniał.
postaram się dobrze bawić bez tego kogoś i teraz tylko potrzebuję odrobiny snu i oderwania się od sieci, aby nie było kontaktu z tym kimś.
aby zagłuszyć w sobie coś niedobrego przebijałam się przez miasto w godzinach szczytu, imponujące korki zmieniły 30min trasę w 90min, początkowa irytacja z upływem czasu zmieniła się w pełną fascynacji obserwację ludzi ogarniętych przedświątecznym amokiem.
w pracy wymyślili służbową wigilię, padła propozycja prezentowa, ale jakoś bez odezwu…
wystarczającym horrorem była dla mnie wędrówka z Avatarem przez centrum handlowe w poszukiwaniu prezentów dla rodziny…na dłuższą chwilę utknęłam w sklepie, gdzie na pięknym stojaku wystawiono do sprzedaży repliki mieczy samurajskich…przezornie nie spytałam o cenę i stanowczym tonem poleciłam Młodej, aby mnie stamtąd zabrała.
w zasadzie żadnej z nas nie powinno się wpuszczać na dłużej do księgarni obok i tylko dzięki skupieniu się na prezentach dla innych nasze portfele przetrwały chwilę słabości, lekkie załamanie nastąpiło przy regale fantasy oraz na muzycznych dvd, ale udało się i prezenty nabyto.
a to wszystko po to, by nie myśleć.
temat zastępczy.