gdzieś tam w obłędnym tańcu pomiędzy kartami zaliczeniowym studentów medycyny oraz całym szaleństwem zwanym początek roku akademickiego przypomniało mi się, że powinnam może zainteresować się planem zajęć na tych moich studiach…wszak pierwszy zjazd wypada za tydzień…sprawdziłam – na stronie nie było, więc zadzwoniłam do dziekanatu i coż??? otóż nie postudiuję sobie…kierunek w tym semestrze nie został utworzony – za mało chętnych. na moje pełne zdziwienia pytanie dlaczego nikt mnie nie poinformował zapadła pełna zakłopotania cisza…potem pani po drugiej stronie coś tam przepraszała…
rozczarowanie wyrwało mnie z szaleńczego rytmu i rzec można wybudziło z amoku…
trudno się mówi, widać nie jest mi pisanie studiowanie…co prawda koleżanki z pracy mówią, że mam sobie coś innego poszukać…ale jakoś straciłam impet i nie wiem, czy chcę…dziś odebrałam dokumenty , kasa wróci na konto w ciągu paru dni. proponowano mi co prawda zamianę na dziennikarstwo z czymś tam…
a tak się cieszyłam na to studiowanie!!!!