jękneło coś w mojej duszy w odpowiedzi na odgłosy dobiegające z sąsiedniego pokoju,gdzie grono rodzinne delektowało się najlepszym ostatnio kabaretem znanym pod oficjaną nazwą obrady komisji śledczej…aktualnie w sprawie Orlenu…czas jakiś temu było równie zabawnie tyle,że komisja miała w nazwie Lwa.
na głośne pytanie dlaczegóż u diabła tak się w tym sąsiednim pokoju rechoczą padła odpowiedź – a chodź i zobacz…
no więc poszłam i zamarłam pełna zdziwienia niepewna,czy mam płakać ze śmiechu,czy ze zgrozy.
nie do wiary co z ludźmi teoretycznie inteligentnymi robi obawa o własne cztery litery i stołki na jakich te litery zasiadają…nagle wszyscy głupieją i doznają zaników pamięci.
do legendy przechodzą powiedzonka zarówno członków komisji jak i wzywanych na przesłuchania.
taaak,pod pewnymi względami jest to zdecydowanie lepsze niż kabaret tyle, że tym razem to wygadywanie głupot rozmaitych jest traktowanie poważnie…
ja jestem normalnym człowiekiem,a nie prawnikiem…
cytat pochodzi z wywiadu udzielanego wczoraj przez członka komisji,którejś z dziennikarek obecnych na sali.
czyli jestem normalna?!


.