a oni znowu o polityce…

jękneło coś w mojej duszy w odpowiedzi na odgłosy dobiegające z sąsiedniego pokoju,gdzie grono rodzinne delektowało się najlepszym ostatnio kabaretem znanym pod oficjaną nazwą obrady komisji śledczej…aktualnie w sprawie Orlenu…czas jakiś temu było równie zabawnie tyle,że komisja miała w nazwie Lwa.
na głośne pytanie dlaczegóż u diabła tak się w tym sąsiednim pokoju rechoczą padła odpowiedź – a chodź i zobacz…
no więc poszłam i zamarłam pełna zdziwienia niepewna,czy mam płakać ze śmiechu,czy ze zgrozy.
nie do wiary co z ludźmi teoretycznie inteligentnymi robi obawa o własne cztery litery i stołki na jakich te litery zasiadają…nagle wszyscy głupieją i doznają zaników pamięci.
do legendy przechodzą powiedzonka zarówno członków komisji jak i wzywanych na przesłuchania.

taaak,pod pewnymi względami jest to zdecydowanie lepsze niż kabaret tyle, że tym razem to wygadywanie głupot rozmaitych jest traktowanie poważnie…

ja jestem normalnym człowiekiem,a nie prawnikiem…
cytat pochodzi z wywiadu udzielanego wczoraj przez członka komisji,którejś z dziennikarek obecnych na sali.

czyli jestem normalna?!

coolturalna jestem…

i w związku z tym udałam się na wystawę prac Ryszarda Horowitza,która mieszkańcy grodu Neptuna mogą oglądać w Zielonej Bramie.Nie bez związku z tą wizytą była zachęcająca cena biletu wstępu…
Coolturalnie zakupiłam bilet w kasie i po wyłączeniu smyczy komórką zwanej oddałam się podziwianiu…
i tu zaczynają się schody,bo gdybym nie wiedziała na co idę to bym się nie dowiedziała.
W sali,gdzie wystawiane są prace R.Horowitza brakowało jakiejkolwiek informacji na temat autora jak i również podpisów pod poszczególnymi zdjęciami-kolażami.
Dziwne trochę pomyślałam i grzecznie spytałam o jakiś katalog lub cokolwiek o wystawie…no i owszem było coś…przepiękny album w niestety zaporowej cenie 120złotych polskich.
Pani w kasie była tak miła i zezwoliła na przejrzenie.
Na pełne zdziwienia pytanie,czy ktoś to kupił tylko smętnie się uśmiechnęła…

i wcale nie chodzi o to,że Muzeum Narodowe dało plamę…bo skoro sprowadzają cokolwiek sami lub przez sponsorów to zrobienie tabliczek informacyjnych niewiele kosztuje?!

jako,że po powrocie do domu odczuwałam niedosyt coolturalnych wrażeń poszperałam nieco i proszę…:link1

hor1.jpghor3.jpg

z przyczyn niezależnych…

od posiadaczki niniejszego bloga była ona wyoutowana ze świata wirtualnego przez kilka ostatnich dni.
ponieważ jest ona kompletnym beztalenciem w dziedzinie komputerów i tego co mogą wyrabiać nagłe odcięcie od źródła rozrywki spowodowało lekką nerwówkę połączoną z całkowitym niezrozumieniem przyczyn tego co się stało.
w związku z powyższym wezwano serwis i teraz jestem szczęśliwą posiadaczką nowego windowsa z paroma bajerami – jakieś firewalle i coś tam jeszcze.

p.s a Bill Gates to ma u mnie coraz bardziej przechlapane!!!cóż to za system operacyjny,który trzeba co pół roku instalować na nowo!!
nie lubię pana panie Gates!!słyszy mnie Pan!!nie lubię!!

pojutrze…ciąg dalszy???

A więc tak wygląda trzęsienie ziemi?!Zupełnie jakby gdzieś obok przejeżdżał jakiś tir.
Dziwne uczucie,gdy nagle wszystko wokół zaczyna drżeć i podejrzanie wibrować.
Gdy to (…) się wydarzyło akurat pisałam list,znajomy Płk.K ogladał sobie film na kompie i zgodnie stwierdziliśny,że te dziwne drgania wszystkiego wokół musiała spowodować głośna muzyka dobiegająca z głośników.
A tu niespodzianka parę godzin później okazało się,że to było trzęsienie ziemi.
Ciekawe,czy ktoś poza dziennikarzami i pracownikami stacji sejsmicznych zwrócił na to uwagę.
Myślałam,że po powodzi sprzed kilku lat,gdy wracałam do domu poprzez zalane miasto niewiele mnie już zdziwi,a tu proszę jednak natura potrafi zaskoczyć.

porządki…

są czasem jak wykopaliska archeologiczne,
zupełnie niechcący cofamy się w czasie nawet o kilka lat,
odnajdują się rzeczy dawno zagubione,
wracają wspomnienia te dobre i te gorsze.

wśród tych wykopalisk odnalazłam otrzymany kiedyś wiersz…

Ufam Tobie
(chociaż zawodzi mnie czasem instynkt)
Ufam Tobie instynktownie
Utraciłem Ciebie już raz
(teraz wydaje mi się:odzyskałem)
Utracić więcej nie zamierzam

Kiedy tak wiele się zmieniło w moim życiu
(wydaje mi się,że mam swoje miejsce)
Kiedy ukrywam się ze swoimi problemami
Kiedy ukrywam się przed innymi
(nie mam dla nikogo czasu)
Kiedy nie znam nikogo poza Tobą

Potrzebuję Ciebie.

hello…

to ja.
chciałam powiedzieć,że już mi lepiej,
zdecydowanie lepiej:))) i w związku z tą poprawą humoru pilnie poszukuję odpowiedzi na pytanie:

jak wygląda kameleon przeglądający się w lustrze?

…z głębin studni samotności…

napisałam wczoraj do kogoś cały stos smsów,
napisałam i co? ano nic…lub prawie nic…
a mnie było wtedy cholernie źle i bardzo chciałam dostać jakiegoś smsa,chciałam do cholery ,żeby ktoś mi powiedział wyluzuj…jutro będzie gorzej…

i wcale nie chodzi o to,że mam serdecznie dość wszystkiego,jestem zmęczona i zniechęcona – zawsze mogę to zwalić na pracę i paskudną sytuację w domu…jak to dobrze,że wreszcie urlop.
odpocznę od pracy,a dom no cóż inni miewają gorzej…

chodzi poprostu o to,że w chwilach kiedy jest nam źle zwracamy się do tych,którym ufamy – dobrze jest mieć takie osoby,bardzo dobrze…tylko dlaczego tak boli,gdy nie ma tej reakcji zwrotnej?jakiegoś czegoś co zwróci myśli w drugą stronę?

dobrze jest mieć wtedy w domu małe puszyste stworki,które swoim mruczeniem przywołają sen…wreszcie i już nie będzie źle.

wiem narzekam…jutro będzie gorzej.

Caffe Ptaszarnia

To był jeden z pełnych nostalgii powrotów do miejsc zapamiętanych z dzieciństwa…
Pojechałam wczoraj do Wejherowa(ok.godziny jazdy skm za Gdańskiem) na spotkanie z kimś kogo znałam z blogów i przy okazji odbyłam podróż sentymentalną szlakiem dzieciństwa.
Kilka godzin rozmowy,spacer po dziwnie cichym lesie – któraś z nas w pewnym momencie zaczęła się zastanwiać,czy są tu jakieś ptaki? I jakby w odpowiedzi na te słowa las nagle ożył,wypełnił się dźwiękami ptasich głosów.
Kalwaria Wejherowska to pełne uroku kapliczki,krążąc pomiędzy nimi wchodziłyśmy coraz głębiej w las…
Kiedyś to wszystko było większe,było dalej…i nie mogłam tam jechać sama.
Teraz wróciłam i ze śmiechem schodziłam z lasu ścieżką wzdłuż cmentarza( dawniej bardzo się bałam tamtego zejścia!!!).

A potem była gorąca czekolada z bitą śmietaną w Caffe Ptaszarnia,którą zaliczyłam do kategorii miejsc magicznych z klimatem…
Dlaczego ptaszarnia?otóż pełno tam ptaków w postaci obrazków,rysunków itp,itd…ale najbardziej podobała mi się mini woliera lub może raczej duża klatka pełna pierzastego drobiazgu – rozgadanego i rozświergotanego.

cicho,pusto,zero zadymienia same plusy -ja tam jeszcze wrócę.

pozdrowienia dla ine22.gif .