będąc wolontariuszem podejmujemy się różnych zadań łącząc przyjemne z pożytecznym, pomagamy bo tak chcemy i dlatego,że tak lubimy… jednak bardzo często przekonujemy się , że nie wszyscy szanują czas i pracę wolontariusza poświęcającego swój wolny czas, aby pomagać. tak też było niestety w przypadku organizatorów tegorocznej Gdańskiej Wigilii…zgłosiliśmy się w kilka osób na wyznaczoną godzinę trafiając w sam środek organizacyjnego chaosu i radosnej improwizacji. pojawiła się osoba wyznaczona do opieki na nami i pierwszy zgrzyt – nie potrafiła odpowiedzieć dlaczego musieliśmy przyjechać prawie dwie godziny wcześniej, skoro przebranie się zajęło nam ok 15 min plus 5 na malowanie…reszta ekipy schodziła się bardzo powoli, zupełnie się nie śpiesząc, a my nudziliśmy się i marnowaliśmy czas, który mogliśmy np przeznaczyć na zjedzenie obiadu i podobnie jak reszta przyjechać na sam koniec!!! w poprzednich latach organizator tejże imprezy nie fundował nam takich przykrych niespodzianek.
no cóż…czas zapełniliśmy pogaduszkami, zdjęciami i kręceniem filmików….
wreszcie po prawie dwóch godzinach ruszyliśmy na miejsce, na Długi Targ, gdzie wolontariusze w roli bałwanków mieli rozdawać opłatki i pierniczki gdańszczanom składając im życzenia świąteczno-noworoczne. szło nieźle do momentu, gdy naród zorientował się, że to za darmo jest… potem było okropnie…i to wcale nie bezdomni i okoliczne pijaczki byli najgorsi – oni na ogół grzecznie dziękowali, porozmawiali i szli dalej stać do kolejki po grzaniec. najgorsze były takie starsze panie i panowie – wyrywali sobie te pierniczki z rąk, niczym bydło przepychali się wchodząc za barierki, gdzie stały kartoniki z ciastkami…ochrona nie była w stanie zapanować na wygłodniałym ( bo za darmo) tłumem. to było żenujące…i smutne. po pewnym czasie kawałki opłatka i papierki od pierniczków leżały wszędzie wokół, a te same osoby, które się przepychały ironicznie pytały czemu tego nie sprzątamy…
takie sytuacje mogą odebrać ochotę i motywację do pomagania. nie wiem, czy zgłoszę się za rok do pomocy przy wigilii…
a reszcie ekipy bałwankowo/mikołajowej dziękuję, bo gdyby nie Wy to byłoby do kitu na maxa.
autorką zdjęcia jest Monika.

