dotyk skrzydła motyla

jest tym co koi niepokój w sercu pewnej zdezorientowanej pólelfki, która niezupełnie wiedząc po co i dlaczego znalazła się w dziwnym miejscu, wśród równie dziwnych ludzi i elfów, wyrwana znienacka z pełnej spokoju egzystencji w świątyni bóstwa o tęczowych skrzydłach musiała stawić czoło sennemu koszmarowi z lat dziecięcych…pająki…dlaczego to musiały być pająki…
w sobotnie popołudnie odbyła się z dawien dawna wyczekiwana sesja rpg prowadzona przez Avatara, należało się spodziewać, że przebywanie w naszym towarzystwie będzie miało na nią pewien wpływ…ona nie rozważa potencjalnych możliwości, ona wprowadza w życie najgorsze koszmary gracza rpg i robi to z wyjątkowym talentem…kompletnie nie wiemy czego się spodziewać i to sprawia, że z niecierpliwością czekam na kolejną sesję.
ah prawda, zapomniałam dodać ta zdeziorentowana półelfka jest paladynem…hmmm jakieś sugestie lub rady odnośnie kreowania stylu bycia wyżej wymienionej??

pozdrawiam i zmykam zmyć z siebie kurz po niedzielnej wyprawie.

jutro poniedziałek

szukanie nowych punktów zaczepienia bywa trudne, zwłaszcza, gdy stare i sprawdzone wzory oraz sposoby przestają działać.

planuję sobie ostatnio szczegółowo każdą wolną chwilę, kradnę godziny przeznaczone na odpoczynek, staram się spędzać czas ze znajomymi, a tak naprawdę to miałabym ochotę przesypiać całe dnie.

rośnie liczba nie obejrzanych filmów, przesypiam z reguły filmowe wtorki u sióstr…

dziś zamiast zrobić porządek w akwarium zniknęłam gdzieś w lesie, weszłam na wieżę gdzieś tam w okolicach Gdyni.
za tydzień o ile pogoda dopisze kolejne zniknięcie…ktoś chce dołączyć może?
w planach piknik nad jeziorem.

zaczepiam się powoli w tym nowym dla mnie świecie AMG, obce miejsce z którym nic poza pracą mnie nie łączy, lękiem połączonym z rezygnacją napawa konieczność pobytu na tzw. dorocznej imprezie akademickiej, gdzie wszyscy tańczą , piją i hulają… zwłaszcza piją…ktoś zna radę na wykręcenie się ze służbowej imprezy???

uczę się przyjmowania prezentów…od wdzięcznych petentów…

służbowy komputer poznał się już na mnie i fochy strzela jeszcze lepsze niż jego obecna użytkowniczka, firmowy informatyk kiwa tylko głową i powiada,że system trzeba by mu położyć to może drań zechce właściwie współpracować…

***

jest kilka spraw o których bym chciała zapomnieć, nie pamiętać, nie myśleć
jest kilka osób, których mi brak, które są, a jednocześnie ich nie ma
są słowa zapomniane, nie wypowiedziane
są pragnienia stłumione i wygaszone
gdzieś jestem ja
z boku, w kąciku, jakby na dodatek
z przyzwyczajenia
czy jestem zapomniana
stłumiona, czy wygaszona
czy jestem?

awari is bleeding

pewna pani z dziekanatu,
siedzi bledsza nieco
i wpatruje się złym wzrokiem
w teczki co gryzą
do krwi gryzą
a krew strumieniami płynie
i popłoch wprowadza
bo te inne panie z dziekanatu
jakieś delikatne dziwnie są
i na widok krwi bledną
mdleją
zielenieją…
więc ta ugryziona
sama radzić sobie musiała
z krwią i stresem
przeżyje
to pewne
a po ugryzieniu teczki
blizna tylko będzie.