Dnia wczorajszego udałam się na koncert o niewiele mówiącej nazwie Marcus+ w ramach festiwalu Solidarity of Arts w Gdańsku, w ramach przyjemnego spędzenia wieczoru dołączyłam do znajomej ekipy z RWMu i poszliśmy…Szczerze mówiąc nie wiedziałam co robię i na co się wybieram pomimo obejrzenie kilku filmików z zeszłorocznego koncertu…i nie będąc fanką, ani tymbardziej nie gustując w tego typu muzyce spędziłam ok 4 godzin czekając na jedyny jasny dla mnie punkt programu Angelique Kidjo, która z lekka folkowo rozbujała publiczność. Tyle jazzowego grania i w takiej formie to nie dla mnie i dla wielu obecnych tam ludzi…zaproszone gwiazdy urządziły regularne jam session i owszem było to ciekawe i świetne, ale dla fanów gatunku, reszta stopniowo wymiękała mówiąc wprost…mając coraz bardziej dośc z ulgą powitała orkiestrę , która zagrała kilka utworów klasycznych.
Uważam, że aby coś krytykować należy się z tym ,że tak powiem zapoznać, obejrzeć, czy też w tym przypadku posłuchać. Taki też był cel mojego wyjścia na koncert…nie bez znaczenia był też fakt, iż wspomniany koncert był darmowy…podejrzewam,że jakieś 50% widzów było tam tylko i wyłącznie dlatego…reszta tak jak ja przyszła do towarzystwa, a jakieś 20% to byli ludzie, którzy wiedzieli na co i dlaczego idą.
Angelique nie rozczarowała, uczyniła ten koncert lepiej strawnych i lżejszym, gdyby była sznasa jeszcze kiedyś ja usłyszeć to bardzo chętnie. Leszka Możdżera jak nie polubiłam kiedyś , tak i teraz..podobnie jak i Tomasz Stańki. Zbiorowisko oryginałów i świetnych muzyków, które spróbował zgrać Marcus Miller. Dla fanów rewelacja i genialny koncert, dla mnie warte zapamiętania chwile kiedy Marcus dołączał do swoich gosci i mogłam usłyszeć jego gitarę oraz saksofon…( gitara lepsza moim zdaniem).
i jak jej nie lubić…