granice granic

tak się zastanawiam jakie są granice tolerancji dla żartów i dowcipów robionych nam przez znajomych,
ile trzeba znosić ,żeby uznali, że nie jest się smętnym,
jak reagować, gdy po raz kolejny jest się obiektem drobnego, ale nadzwyczaj upierdliwego i irytującego żarciku, który jest śmieszny dla wszystkich poza obiektem tego żartu?!
co robić, gdy taki ktoś doskonale zna twoją reakcję na tego typu „żarty” i pomimo najwyższej irytacji obiektu żartu nie zmienia swego postępowania?!

z dedykacją dla Avatara.

scenariusz alternatywny

napisany przez rozgoryczenie podlane zniechęceniem i rozczarowaniem.
Stara jestem i powinnam się już uodpornić na wpływ jaki wywiera odrobina cudzego zainteresowania…powinnam się oduczyć przypisywania czemuś nadmiernego znaczenia i wyciągania z tego czegoś pochopnych wniosków…nie powinno się biernie czekać na coś czego być może nie było i nie wiadomo, czy będzie.

a co robi kobieta jak ma doła i chandrę??ano idzie do fryzjera…poszłam i ja…telefon wyłączyłam i radośnie się bawiłam przez kilka godzin starając się nie myśleć co też z tego wyjdzie…wyszło fajne coś…fajne…humor poprawiło.

na dobranoc poezja ulicy:
Odwaga kosztuje, strach jest gratis.

w biegu

zanim zmienię zdanie,
zanim przyjdzie ktoś
zanim to, czy tamto…

dziwne nie umiem,
nie potrafię,
czy nie chcę ?!

lenistwo jak mawia Kiszczak, podszyte tchórzem dodaję sama…jutro Walentynki, herbaciarnia pełna serduszek i innych stosownych gadżetów. Będę miła i uśmiechnięta służbowo, a prywatnie to pokiwam z rezygnacją głową nad sobą i wspomnę Babcię, która kiedyś na mszę chciała dać,abym kogoś znalazła:))). Przykro mi Babciu, ale nie wyszło…

co się powinno czuć, gdy znikają wspólne tematy do rozmów ze znajomymi? gdy spotkania zaczynają powszednieć i myślimy o nich jak o konieczności, a nie przyjemności?

przeczekam
zaraz będzie lepiej
ktoś tu idzie
to przyjaciel
dobrze,że idzie
dobrze,ze jest.

facet niewart klawiatury

postanowiłam sobie własnie, że nie będę narzekała na pracę, bo ją lubię…nieco mniej już mego szefa choleryka strasznego, ale patrz na tytuł notki czytelniku drogi.
nie o szefie mym kochanym pisać dziś zamierzam, nie dam mu tej satysfakcji.

natchnienie napłynęło podczas rozmowy z Lenn ( gg po godzinach rządzi), gdy spytała czy wiem co u M.? ano nie wiem, M. zniknął z mego świata dawno temu. czasem bywa widywany tylko z coraz to inną kobietą u boku, stałość bowiem nie była jedną z jego cech.

i tak od słowa do słowa
to jest od kliknięcia do kliknięcia wyszło nam, że facet zawsze kocha aktualną kobietę. ale tylko do pewnego momentu, bo potem to już inna jest.

czy wszyscy są tacy niewarci klawiatury??