spostrzeżenie

Tak przy okazji poczyniłam spostrzeżenie, że piszę tu od jakiegoś czasu wyłącznie, gdy nie będzie mnie czas jakiś. teraz właśnie wszędzie wkoło leżą rzeczy rozmaite, które powinny być w plecaku, a ktore tam nie są i przez czas jakiś jeszcze się nie znajdą:)))
Gdzie tym razem mnie niesie, ano na Mazury – plan był, aby sprawdzić, czy i tym razem wygramy pod Grunwaldem…ale zniechęciły nas tłumy jakie się tam pojawią. W delegacji niejako służbowej będą tam Iza ze Stasiem alias Czesiem, więc relacja będzie z 1szej ręki. Z uwagi na tłumy i panujący klimat wybraliśmy opcję jeziora i gdzieś tam będę przez najblizsze dwa tygodnie.

Siostra z mamą będą szczęśliwsze, gdy mnie nie będzie…będą mogły wreszcie jeść te wszystkie obrzydliwe i paskudne wątróbki i inne kaszanki:))Siostra dorwie się się do kompa bez ograniczeń i będzie w upojeniu farmę uprawiać. Odpoczniemy od siebie wzajemnie i wszystkim wyjdzie to na zdrowie.

Na zapas slucham sobie ukochanej muzyki, gdyż nie jestem zwolenniczką zabierania na wyjazdy rozmaitych sprzętów grających typu Ipody. Szczerze mówiąc z lekka szokuje mnie widok okablowanego społeczeństwa wszędzie wkoło. Czesto w tramwaju z jednej strony slyszy się łomot techno, a z drugiej jakieś sezone zespoły wyją…kakafonia i myśli zagluszanie, choć niektorzy z tych okablowanych wyglądają tak jakby myśl rozsądna omijała ich łukiem szerokim.

no nic…trzeba jednak wrócić do pakowania.
tymczasem.