trzeba umieć rezygnować

dla wolontariuszy sportowych takim everestem, ukoronowaniem , czy też inaczej mówiąc spełnieniem marzeń jest praca przy imprezie sportowej typu olimpiada zimowa i letnia, lub też miestrzostwa świata…ale nie każde….liczą się te największe,czyli piłka nożna. Udało mi się brać udział w wielu niesamowitych imprerezach tu w Gdańsku, dzięki EURO zaraziłam się entuzjazmem od poznanych tam cudzoziemców i zaczęłam szukać dalej, aby połączyć dwie pasje – wolontariat i podróże. Po EURO trochę z rozpędu złożyłam aplikację na mundial w Brazylii, nie liczyłam na cokolwiek, tymbardziej, że z olimpiadą zimową w Soczi nie wyszło…odpusćiłam Brazylię na maxa, a tu jakieś 1,5 tygodnia temu dostałam ofertę..zupełnie inne miasto i jak się potem okazało zupełnie inna praca niż ta na którą aplikowałam. Z rozmów z innymi równie zdziwionymi ludźmi wynikało jedno – tamtejsi wolontariusze nie mówią w innych językach niż własny, komitet organizacyjny cierpi na brak rąk do pracy i zapewne w rozpaczy wysłali maile w świat licząc , że ludzie przyjadą…sytuacja była taka, że moje zmiany miały być tylko i wyłącznie w dnie meczowe – sztuk 4, a miałam w Brazylii na koszt włąsny spędzić ponad dwa tygodnie…próbowałam zorientować ceny biletów lotniczych – drobny koszt wysokości niecałych 5000zł, plus drugie tyle zakwaterowanie z wyżywieniem…zrezygnowałam, nawet długo się nie zastanawiałam…nie jestem aż takim fanem piłki nożnej, a nawet nie jestem nim wcale, interesował mnie event sam w sobie, liczyła się możliwość zobaczenia kraju i poznania ludzi…ale to można zrobić przy innej okazji i nie tak drogo.
Znacznie dłużej niż decyzja o rezygnacji z wyjazdu trwały próby przekonania innych wolontariuszy, że world cup nie dla każdego jest szczytem marzeń i nie każdy potrzebuje wpisać to do CV wolontariackiego. nie bez znaczenia jest fakt, że potencjalni wolontariusze nie mają absolutnie żadnego wsparcia ze strony LOC, czy też centrum wolontariatu…a starczyłoby tak niewiele jak choćby lista hosteli, gdzie moglibyśmy się zatrzymać w większych grupach…jakieś linki wrzucone na stronę. tak było na EURO.

vol2014

 

vol2

 

( tak wygląda coś co na parę dni wprowadziło mnie w stan podwyższonej gotowości, tylko tyle i aż tyle)

i tym sposobem kolejny plan na wakacje padł, ale przynajmniej nie będzie problemów na studiach z powodu wyjazdu. zdaje się ,że poznaliśmy już wszystkich wykładowców i dla każdego jego przedmiot jest najważniejszy. fajnym uczuciem jest łapanie sensu ww tym co słyszy się nie wykładach i stwierdzenie, że jednak dobrze się wybrało. z lekka poraża cena niektórych podręczników, ale chomiki i inne dyski wirtualne stają się naszymi przyjaciólmi. do ściągnięcia została psychologia społeczna, wydanie z roku 2011, koszt – jedyne 88-90zł na Allegro…cieszy mnie to, że jednak się zdecydowałam. teraz tylko dzielnie chodzić na zajęcia i nie dać plamy na egzaminach.