najlepsza jest na zdjęciu, i to tak z boku,aby łatwo było wyciąć…rzecz powszechnie znana. wszyscy mają lepiej lub gorzej w tej kwestii, ale mnie do szału doprowadza ostatnio kochana siostrzyczka z którą to rezyduję w jednym pokoju…otóż siostrzyczka ma najdroższą i kochana od ponad trzech tygodni jest przeziębiona i straszliwie kaszle budząc mnie po nocach, czasem nawet po kilka razy. nie poskutkowały i nie skutkują prośby, aby wreszcie ruszyła tyłek do lekarza. mordę rozdziera lepiej niż koparka, gdy o to najpierw prosiłam teraz to stanowi moją jedyną odpowiedź na jakiekolwiek zapytanie z jej strony. najpierw mówiła, że nie ma wypłaty, teraz mówi,że nie pójdzie…bo nie…nie ma innej odpowiedzi niż nie.nikt i nic nie jest w stanie wpłynąc na zmianę tej idotycznej postawy.
szlag mnie trafia coraz większy, bo przez to jestem jeszcze mniej wyspana niż zwykle, a to w połączeniu z dużą ilością pracy nie wpływa najlepiej na dobry humor.
brat z kolei rezydujący od paru lat w Anglii przyczepił się jak zwróciłam uwagę na idiotyczne kometarze jego znajomych pod zdjęciem mamy…że niby wiochę robię, no w sumie może tak, ale jakoś nie spodobało mi się, że jakieś obce osoby głupio komentują fotki mojej mamy, może to takie skrzywione wyspiarskie poczucie humoru im się udzieliło.
rośnie we mnie coś dużego i bardzo niefajnego, może Kiszczak pożyczy mi jakiego kałacha i postrzelam sobie gdzieś…