chciałam opowiedzieć o dzisiejszej wędrówce do Sopotu,lecz słowa nie oddadzą kolorytu tej wycieczki,bo jakże można opisać widoki i zdarzenia…jak oddać urok ulic tonących w powodzi kolorowych liści,jak określić ten specyficzny zapach jesieni…nie potrafię…
z lekkim uśmiechem patrzyłam na „szczęśliwych” posiadaczy czterech kółek tkwiących w korkach…
w Sopocie obowiązkowe buszowanie po antykwariatach i wizyta w ulubionym barze na Monciaku,zostałam tam nakarmiona lub też nieco podtuczona pysznym makaronem…i trzeba było wracać…szlakiem przedziwnym przez podwórka sopockich kamienic i boczne uliczki, odkrywałam inny Sopot…pełen ciekawych zakamarków,starych domów niczym z opowieści babuni…
a wszystko w tonacji jesiennej złocistości…piękne…
p.s niedawno na mój stół powróciły płyty Urszuli,których słucham w bardzo szczególnych okresach życia…bardzo mnie to cieszy ponieważ był to już najwyższy czas na ten powrót…
samą prawdę w sobie ma
wiernie czeka przecież wie
szczęscie kiedyś wróci nie ma po co się bać…
mądre serce jest jak pies
nie wie jak udawać żal może czekać nawet wiek
szczęście kiedyś wróci nie ma po co się bać…
jeśli możesz komuś całe serce dać
kochać raz na zawsze nigdy nie będziesz sam…
gdy się kocha wszystko łatwe jest
zapamiętaj to co czujesz kiedy miłośc znajdzie cię
gdy się kocha można czekac wiek
to co dobre już zostanie nigdy nie ominie cię…
kiedy jesteś zakochany serce jak piesek mały cieszyć się będzie
kiedy jesteś zaganiany serce jak piesek mały znajdzie cię wszędzie
kiedy jesteś zdołowany serce jak piesek mały cierpieć też będzie
kiedy jesteś zakochany serce jak piesek mały cieszyć się będzie…
