3D mania

Coraz większe kręgi zaczyna zataczać mania przerabiania lub też robienia filmów w technice 3D. Nie mogę narzekać, gdy oglądam na przykład Avatara i mimo całkiem prostej historyjki dałam się urzec magii Pandory. Spodobało się także kilka innych filmów, ale totalnie rozczarowało Starcie Tytanów, które być może w zwykłej formie byłoby lepsze i efekty specjalne zrobiłyby jakieś wrazenie.
A tak…tak to się nie dość, że wynudziłam bo z filmu wieje nudą, to na dodatek efekty jakoś mało widoczne – Kraken w trójwymiarze nawet nie straszy, Meduza mało przekonująca. Jakieś to takie im wyszło bezpłciowe, bogowie greccy tacy mało boscy.

po seansie padła supozycja, że ta przeróbka na 3D to była próba ukrycia mierności filmu i zwabienia do kin ludzi reagujących na magiczne hasło film trójwymiarowy.

Zdecydowanie odradzam.

p.s
coś się chmurzy, a ja właśnie na majówkę jadę….

kropki trzy

cokolwiek powiem, cokolwiek napiszę zostało już powiedziane i napisane. więc smutek i żal po tych co odeszli w sobotę schowam w sobie. życie toczy się dalej, ktoś stracił, ktoś skorzysta na tym co się stało.