dziś w nocy

odeszła ciocia Krysia, choć od dawna z różnych wzgledów i powodów nasze drogi się rozeszły wciąż zajmowała i zajmować będzie ważne miejsce w sercu…wiadomość o śmierci zastała mnie w pracy…resztę dnia przetrwałam na automacie, w stanie nieustannego flashbacka – kiedy pamięć podpowiadała fragmenty rozmów z ciocią, fragmenty wspomnień z dzieciństwa spędzonego w jej domu…zapach i smak,
ktorego tak nagle brak,
gdy ktoś odchodzi,
gdy nagle łapie nas żal i smutek.
teraz płaczę i pewnie troche to potrwa…

we wtorek pogrzeb…