no to jadę…

podziwiać krajobrazy w państwie klocków LEGO, powinnam zdaje się mieć przedwyjazdowy szmergiel, który od kilku dni był dopadł moją siostrę, ja tymczasem spokojnie spakowałam się około godziny przed wyjściem na miejsce zbiórki, jeszcze spokojniej sprawdziłam sobie pocztę i postanowiłam dać znać światu, że jeszcze żyję i mam się całkiem nieźle.
co prawda to tylko jeden dzień w mieście, dwa wieczory na promie i tu będzie wesoło, gdyż to wyjazd z pracy…no nic pewnie poznamy granice tolerancji na poziom alkoholu w połączeniu z lekkim kiwaniem na morzu:))) pojęcia nie mam kto znajomy jedzie.

uhhh, rodzinka goni,że czas wychodzić, więc pewnie zaraz się wyniosę.
trzeba sprawdzić, czy kot nie władował się do torby – nasz futrzak uwielbia chować się po rozmaitych dziwnych miejscach.

tak Kiszczaku pamiętam o koszulce dla Ciebie.

no to narazie.

wieczorem…

po kąpieli wszystko w koło pachnie truskawkami, czekam na znajomego otulona smakowitym zapachem i marzę o talerzyku truskawek z bitą śmietaną. najlepiej takich świeżo zerwanych z pola, gdzieś na Kaszubach. chińskie podróbki w grę nie wchodzą, bez smaku i zapachu to coś jest.

wieczorem…
na mojej werandzie czai się napuszony czarno-biały futrzasty kocur, dzielnie pilnuje podwórka zza okna. ostatnio nauczyła się wreszcie sama biegać po okolicy i do zestawu weszło patrolowanie terenu bez ograniczeń.

wieczorem…

a popołudniu?rano?podczas dnia?

rano…
budzę się ze snu bez snu, budzi się we mnie zestaw czynności zaprogramowanych, poranek wyliczony co do minuty.
i co rano biegnę do tramwaju…jakoś nie przywykłam do wstawania bladym świtem.

podczas dnia…
praca, poprostu praca i tyle. nie warto wspominać.

popołudniami…
wszystko i nic jednocześnie, zapełnianie czasu, mnóstwo zajęcia, by nie być w domu, by nie myśleć jak niewiele wspólnych tematów ma się z bliskimi, by nie dać się sprowokować…wersja próbna, która nie jest wolna od wad produkcyjnych.

dlatego uciekam do lasu, uciekam w piękno widoków pieszczących oczy, uciekam w burzę i wiatr, uciekam w zmęczenie, które pozwala zasnąć snem bez snów…uciekam, by nie reagować i nie czuć zbyt mocno.
uciekam, by cenić powroty, wtulenie nosa w kocie futerko, wsłuchanie się w psotne mruczenie

dobranoc.